Ułatwienia dostępu

 

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

 

O przyprawianiu gęby oszustów mieszkańcom TBS w biuletynie miejskim

O przyprawianiu gęby oszustów mieszkańcom TBS w biuletynie miejskim

Bezpłatny biuletyn Wrocławia opublikował kolejny tekst o miejskim TBS. Tym razem o „oszustwach” mieszkańców. Przyjrzyjmy się więc czy wykazane praktyki są nielegalne? Co jest dopuszczalne w świetle prawa, jeśli idzie o podnajem i cesje partycypacji? Czego w biuletynie miejskim nie znajdziemy na temat TBS Wrocław? I po co ten artykuł?

Biuletyn miejski jest bezpłatny i wydawany w wersji papierowej i online. W pierwszym artykule o TBS z 8 września br. czytaliśmy o zaproszeniu mieszkańców na mediacje w związku z pozwami wytoczonymi spółce przez 1755 najemców. W tamtym artykule zawarto też manipulacyjną informację o zwrocie przez sąd części pozwów. Pisaliśmy o tym tutaj: https://www.obywateltbs.pl/aktualnosci/tbs-wroclaw-zaprasza-na-mediacje-straszac-mieszkancow-bezpodstawnie

22 września pojawił się kolejny artykuł o TBS Wrocław. Tym razem pod intrygującym tytułem: „TBS Wrocław upomniał się o swoje – i wygrał”. W zajawce poszerzono wątek:
„Natychmiastowe rozwiązanie umowy z najemcą – tym zakończył się w zeszłym miesiącu proces, jaki Towarzystwo Budownictwa Społecznego Wrocław wytoczyło swojemu nieuczciwemu lokatorowi. Próbował podwynająć przyznane mu mieszkanie. A umowę o lokal TBS-u można zawrzeć tylko z TBS-em.”

Image

Z tekstu wyczytamy, że istnieją „dwa rodzaje oszustów”: osoby podnajmujące wynajęty od TBSu lokal mieszkalny  osobom trzecim z korzyścią finansową oraz partycypanci, którzy „sprzedają partycypację – i znikają”.
„A ten, kto kupił partycypację i kiedyś chciałby ją odzyskać zwaloryzowaną od TBS-u, zdziwi się, bo w dokumentach figuruje tylko „sprzedawca”. I to on ma prawo – jakby co – do zwaloryzowanej partycypacji i kaucji.”
Zajmiemy się merytoryczną analizą zagadnienia choć użyty język ("zdziwi się", "jakby co") też tu robi robotę. Ale o tym, co robi i po co – zastanowimy się pod koniec tego tekstu.

Zapytaliśmy o kwestie prawne prezeskę Krajowej Rady Mieszkańców TBS, Izabelę Krawczyk:

„Nadużyciem jest nazwanie oszustwem i cesji partycypacji, i podnajmu.

Po pierwsze, są takie partycypacje, które możemy podarować lub sprzedać nie pytając o zgodę TBSu. To są te starsze partycypacje. Jedynym obowiązkiem jest wtedy powiadomienie TBSu o zaistniałej cesji partycypacji, przy czym przepisy nie wskazują, ile mamy na to czasu. Nie ma tego terminu w ustawie. To są partycypacje, co do których TBS nie ma prawa głosu. Możemy podpisać umowy poza wiedzą TBSu i mamy pełną dowolność czy i ile na nich zarobimy jako partycypanci.

Są również partycypacje, które mogą zostać przekazane innej osobie za zgodą TBSu. One również mogą zostać podarowane lub sprzedane a TBS nie może ingerować w zapisy dodanej do cesji umowy między zbywającym a przyjmującym – wyraża jedynie zgodę lub jej nie wyraża.

Niestety, co do zgody TBSu ustawa nie zawiera żadnych warunków jej wydawania – i jest to jedna z kwestii problemowych, podnoszonych przez organizacje mieszkańców TBS, jako konieczna do rozwiązania drogą legislacji.”

Przeniesienie partycypacji na inną osobę jest więc legalne i możliwe – czasem za zgodą TBSu a czasem i bez tej zgody. Również wtedy, gdy partycypant chce sprzedać swoje prawo do partycypacji.

W tym kontekście używanie słów „oszustwo” jest nieuprawnione i stawia w złym świetle osoby, które poprzez ogłoszenia poszukują chętnych do przejęcia ich partycypacji. Każdy ma prawo takie ogłoszenie zamieścić i szukać zainteresowanych cesją, którą przecież w dalszych krokach może przeprowadzić zupełnie legalnie – bo albo ma prawo bez zgody TBSu to zrobić, albo po znalezieniu chętnej osoby przeprowadzi dalsze kroki prawidłowo. 

Izabela Krawczyk:

„To ociera się dość mocno o naruszenie praw osobistych osób dających takie ogłoszenia. One nie robią nic złego na etapie ogłaszania się i bardzo możliwe, że na kolejnych również. Mamy swobody obywatelskie, mamy prawo dysponować swoimi prawami i szukać osób zainteresowanych przejęciem tego, co mamy w dyspozycji, za uzgodnione kwoty.”

Czy zdarzają się oszustwa przy sprzedaży samochodów? Tak. Czy zatem możemy pisać, że ogłaszanie chęci sprzedaży samochodów jest oszustwem? Nie. Czy o sprzedających swoje samochody ktoś zdecydowałby się napisać, że „sprzedają swoje auta – i znikają”? Wątpimy. Choć przecież może się zdarzyć sprzedaż auta skradzionego czy wadliwego. Tak jak może się zdarzyć np. osoba sprzedająca partycypację kilka razy bez zgłoszenia tego TBSowi – i dopiero wtedy nazwiemy to oszustwem.

W takiej sytuacji TBS powinien zawiadomić prokuraturę. W artykule o zawiadamianiu prokuratury przez wrocławski TBS nie ma ani jednej wzmianki, choć słowo „oszustwo”, oznaczające przestępstwo, przewija się w nim kilka razy. Czy TBS miał do czynienia z takimi sytuacjami – kilkukrotnej sprzedaży tej samej partycypacji? Jeśli miał – to tego nie powiedział autorce artykułu a ona nie dociekała.

Przejdźmy do kwestii bliższej tytułowi artykułu, czyli do sytuacji, gdy osoba mająca umowę najmu z TBSem podnajmuje swoje mieszkanie innej osobie. Czy to jest legalne? Tak – ale wyłącznie za zgodą TBSu. I wiemy, że takie zgody wyrażają TBSy w całym kraju. Czy każdy wniosek o zgodę spotyka się zawsze z pozytywną odpowiedzią TBSów? Tego nie wiemy. Nie znamy też kryteriów przyznawania tych zgód.

O tym, że podnajem przez najemcę jest możliwy, ale wymaga zgody – również nie dowiemy się z biuletynu wrocławskiego. Pominięto taką możliwość a wszystkich podnajmujących włożono do szuflady: oszuści. Czy jeśli więc wasz sąsiad podnajął swoje najmowane od TBS mieszkanie to możecie po przeczytaniu artykułu w biuletynie pomyśleć o nim „oszust”? Ostrożnie, mógł uzyskać zgodę a wy o tym możecie nie wiedzieć.

Ale jeśli w sąsiednim mieszkaniu doświadczacie najmu typu hotelowego: co 2-3 dni zmieniają się osoby przebywające, ciągle ktoś nowy przyjeżdża i wchodzi tam z walizkami – to czy to jest ok? Znamy taką sytuację z ulicy Błońskiej we Wrocławiu – zgłaszaną od wielu miesięcy wielokrotnie i różnym osobom we wrocławskim TBSie. Przez długi czas zgłoszenia pozostawały bez żadnego odzewu, ostatnio lakonicznie odpowiedziano, że zajmuje się tym prawnik. Wynajem na zarobek w stylu hotelowym uderza w sens budownictwa społecznego. Dlaczego TBS nie reaguje na to, podczas gdy w biuletynie miejskim powstaje artykuł o oszustwach związanych z podnajmem?

I tu przechodzimy do refleksji: po co powstaje taki artykuł w miejskim biuletynie. Bo pierwsze wrażenie jest takie, że przyprawia on gębę mieszkańcom. Czytelnicy niezwiązani z TBSem mogą pomyśleć o mieszkańcach TBSu jako o kombinatorach, cwaniakach, oszustach.

Przypomnijmy kontekst: we wrocławskim sądzie złożono ogromną ilość pozwów przeciwko spółce TBS Wrocław: 1755 obecnych mieszkańców zarzuca firmie zawyżanie czynszów. W wielu lokalnych i ogólnopolskich mediach opisano niedozwolone praktyki spółki, tj. sponsorowanie przez 4 lata sportowców, próbę finansowania remontu drogi gminnej. Radni miasta Wrocławia wkroczyli do spółki dwukrotnie z kontrolą usiłując uzyskać dokumenty finansowe a spółka utrudnia te działania. Aktywiści miejscy składali wnioski w trybie dostępu do informacji publicznej by wymusić transparentność firmy w sprawie zarządzania finansami. Wnioski zakończone odmownie. 

Tego wszystkiego nie dowiedzieliśmy się z żadnego z artykułów biuletynu miejskiego Wrocławia. Za to mamy artykuł o mieszkańcach - oszustach.

Ktoś mógłby powiedzieć: „odwracanie kota ogonem”, ale zostawmy kota Wrocka w spokoju :)

Warto zwrócić uwagę, że artykułu nie zamieszcza na swojej stronie www i profilu FB sam zainteresowany czyli spółka TBS. Nie jest on więc adresowany do mieszkańców. Nie do nich ma dotrzeć przekaz. Zresztą, gdyby miał dotrzeć do mieszkańców to może zawierałby jakieś wskazówki, zarówno dla partycypantów odnośnie robienia cesji partycypacji, jak i dla najemców odnośnie podnajmu. W artykule znajdziemy informacje o warunkach przyznania mieszkania w systemie i namiary na spółkę. Może więc jest on kierowany do osób zainteresowanych zamieszkaniem w zasobach TBS? Być może, choć dziwi, że nie znajduje się na kanałach utrzymywanych przez samą spółkę.

Wydaje się, że to artykuł czyniący czarny PR mieszkańcom TBSu. Wielu z nas jest w sporze ze spółką, sporze, który dopiero startuje w sądzie. Bunt mieszkańców TBSu mocno popsuł wizerunek firmy i samego prezydenta Wrocławia. Rozumiemy, że spółka stara się zyskać wizerunkowo. Nie rozumiemy, dlaczego poprzez pokazywanie mieszkańców w złym świetle?

Niestety, to nie jest nowa strategia. Nie raz na profilu FB spółki mogliśmy czytać połajanki rzecznika o mieszkańcach dewastujących mienie, niedbających o czystość, itp. Niedawny przykład: na kilka miesięcy stanęła winda w jednym z budynków mieszkalnych i w końcu została naprawiona a TBS zdążył się triumfalnie pochwalić naprawieniem za pomocą postu z filmem. Nieszczęsna winda jednak zepsuła się ponownie, jeszcze w dniu naprawy. I wtedy rzecznik TBS napisał na FB, że zostanie zrobiony przegląd monitoringu by wykryć, kto zepsuł windę. Wpis sugerował dewastację dokonaną przez mieszkańców. Kilkukrotnie prosiliśmy jako mieszkańcy o ogłoszenie wyników śledztwa z użyciem monitoringu – jednak TBS nabrał wody w usta. Windę w końcu naprawił nie podając informacji o sprawcy. Zgadujemy, że sprawcy nie było, była usterka. Przeprosin dla mieszkańców również nie było.

Prawniczka Izabela Krawczyk z KRM zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt opublikowania tego artykułu:

TBS posyła w świat taką wiadomość:
„My tu rządzimy. Nie wtrącajcie nam się w biznes. Nic tu nie jest wasze i nic bez nas nie możecie.” Tymczasem na cesji partycypacji, do której partycypanci mają prawo, TBS nic nie traci. Nikt nie oszukał TBSu. Nie dzieje się to z krzywdą dla TBSu. Podobnie jak nie traci nic na podnajmie – tu można tylko zastanawiać się nad rodzajem podnajmu i jego zbieżnością z ideą budownictwa społecznego.

Zamiast pisać o „oszustwach” TBS mógłby opublikować poradnik, jak w bezpieczny sposób nabyć partycypacje, jak sprawdzić czy zawieramy partycypację z osobą uprawnioną, co zrobić, gdy chcę wyjechać na rok w delegację i wrócić tu by kontynuować najem, itp. Jednak zamiast tego wybiera krótki i dobitny przekaz: „To jest nasze a nie Wasze”.

Na koniec wypada więc przypomnieć, że w przypadku wrocławskiego TBS mieszkańcy pokrywają 100% kosztów powstania i eksploatacji budynków zasobu. Spółka nie dołożyła do tego nic ze swojego majątku. To partycypanci i kredyt z BGK umożliwił powstanie i utrzymanie przez lata 4100 mieszkań w 100 budynkach. I to pieniądze najemców spłacają ten kredyt. Przekaz TBSu pomija wkład mieszkańców, ich podmiotowość i ich prawa.

Kup kawę dla ObywatelTBS

Lubisz naszą działaność? Cenisz bieżące informacje na social mediach i stronie #ObywatelTBS?
Chciałbyśmy napić się kawki z każdym z Was razem i osobno. Porozmawiać o problemach i rozwiać wątpliwości. Wiemy jednak, że to niemożliwe.
Jeśli jednak lubicie to, co robimy to zawsze możecie zostawić nam kawkę tutaj ☕

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

 

kontakt@obywateltbs.pl
Obywatel TBS to platforma od mieszkańców dla mieszkańców Towarzystwa Budownictwa Społecznego we Wrocławiu. U nas dowiesz się wszystkiego, co mieszkaniec wiedzieć powinien.
KRS   0001088706
NIP   8943230752
REGON   527952445