2022 rok zapoczątkował ruch mieszkańców TBSów w kierunku obrony swoich praw i szukania sprawiedliwości w sądach. Z kolejnych miast płyną zaproszenia dla prawników do spotkań z mieszkańcami, prawnicy edukują na temat należnych praw i procedur. Coraz mocniejsze formy przybiera walka reprezentantów systemu TBS z prawnikami wspierającymi mieszkańców. Opiszemy tu m.in. działania wobec mecenasa Zatorskiego ze strony prezes toruńskiego TBS i wiceprezesów wrocławskiego TBS
Mieszkańcom systemu TBS/SIM bardzo potrzebna jest pomoc prawna. Nie tylko po to by móc pójść do sądu. Potrzebujemy też zrozumieć nasze prawa, bo nie wystarczy przeczytać ustawę o TBS w Internecie, trzeba umieć odnieść się do innych przepisów, orzecznictwa, itd. TBS to dziwny system, zepsuty przez wiele lat nowelizacji przechylających ustawę w stronę przywilejów i ogromnej swobody działania spółek TBS, coraz bardziej gubiący z oczu zarówno ideę, jak i jej sedno – mieszkańców. Luki i niesprawiedliwości zaszyte w tym systemie my mieszkańcy znaliśmy od lat, mieliśmy jednak problem ze znalezieniem prawników zorientowanych w tej bardzo wąskiej tematyce. A nade wszystko, ze znalezieniem prawników zaangażowanych w sprawę. I właśnie tacy się pojawili.
Kiedy w lutym 2022r. wśród wrocławskich mieszkańców wybuchła niezgoda na tak wysokie podwyżki i tak już wysokich czynszów – pierwsza pojawiła się Izabela Krawczyk - z wykształcenia prawniczka, z pasji działaczka społeczna, prezeska Krajowej Rady Mieszkańców TBS z siedzibą w Łodzi. To ona zorganizowała spotkania z mieszkańcami, nagrała wiele materiałów edukacyjnych, odpowiadała co dzień na pytania mieszkańców na grupie FB i przez telefon. To ona przedstawiła opcję drogi sądowej i pomogła znaleźć kolejnych, wrocławskich prawników, którzy byli gotowi pociągnąć sprawy dalej.
Zaangażowane zostały więc dwie kancelarie: mecenasa Prigana i mecenasa Zatorskiego. Prawnicy, poza osobistymi rozmowami ze swoimi klientami, którzy podpisali pełnomocnictwa, angażują się również w wypowiedzi dla mediów i dla mieszkańców na grupie FB, w dalsze edukowanie o prawach i poszerzanie rozumienia zmieniającej się sytuacji.
My, Obywatele TBS, zanotowaliśmy spore poruszenie faktem korzystania przez mieszkańców z wiedzy i pomocy prawnej. Pierwszy zareagował 14 marca 2022r. prezydent Wrocławia Jacek Sutryk w swoim zwyczajowym codziennym live na FB mówiąc o pomocy prawników dla mieszkańców:
„Pojawili się już ludzie, którzy próbują w tej trudnej sytuacji dokonywać pewnych manipulacji i namawiać na pewne rzeczy, które dla tych wszystkich, którzy za nimi pójdą mogą się jakby źle skończyć. W tym sensie, że mogą kogoś wyprowadzić w pole, w tym aspekcie prawnym. I nie radzę korzystać z tych usług, ponieważ one są wysoce niepewne”
Ze strony wiceprezesa zarządu TBS Wrocław, Pawła Inglota, również padały komentarze na FB, takie jak ten:
„Półprawdy i pseudoprawnicze interpretacje ustaw dość już namieszały w Państwa relacji ze spółką i w mojej ocenie służą jedynie naciągnięciu Państwa na koszty prawników, zrzutek i podburzaniu jednych na drugich.”
29.06.2022r. wiceprezes TBS Wrocław Marek Łapiński zablokował na Twitterze jednego z naszych prawników Marcina Zatorskiego, który reprezentuje około 1600 mieszkańców. Nie doszło do żadnej wymiany zdań. Pan wiceprezes zastosował cenzurę prewencyjną. Był jedynie obserwowany, jak to na TT. Dzień po blokadzie wiceprezes Łapiński popełniał wpisy sugerujące nierzetelność prawnika. Wpisy, które klientom mecenasa mogły sugerować, że ich prawnik nie dopełnił jakiś ważnych procedur i dlatego sprawa w sądzie upadnie. Marek Łapiński jest prawnikiem z wykształcenia, asekuracyjnie nie używał więc nazwiska naszego pełnomocnika, nie wyrażał też wprost zarzutów. Dociskany pytaniami samych mieszkańców wił się w unikach. Wpisy wiceprezesa udostępniał na TT rzecznik spółki TBS Wrocław Łukasz Maślanka. Zablokowany radca prawny nie miał możliwości wejść w polemikę.
W audycji Piotra Osowicza w Radio Wrocław wiceprezes TBS Paweł Inglot zapowiedział, że zarząd TBS będzie analizował, czy to dobrze, że prawnik mieszkańców wziął od każdego z klientów honorarium za prowadzenie sprawy.
Paweł Inglot na spotkaniu 8 lipca br. z mieszkankami wypowiedział się bezpośrednio do mecenasa Marcina Zatorskiego kontynuując insynuacje wcześniej wyrażone w audycji radiowej. Mówił o tym, że to nie TBS, ani mieszkańcy wytoczyli proces tylko „jego oferta”. Jakbyśmy my mieszkańcy byli dla niego bezwolnymi owcami, które dały się zagonić do zagrody bez cienia refleksji. Mecenas usłyszał również, że „skasował” pieniądze od nas. Cytujemy to słowo bo bardzo mocno ono wybrzmiało i od razu na nie reagowałyśmy. Spółka przecież „kasuje” nas co miesiąc na całkiem duże pieniądze.
Paweł Inglot również na tym spotkaniu mówił, że będzie się zastanawiał czy oferta obsługi prawnej kancelarii Marcina Zatorskiego jest uczciwa i sensowna, bo neguje on coś, co działa od 25 lat sensownie po to tylko by zarobić pieniądze. Bo przecież przez 25 lat system działał sprawnie i nagle pojawia się pani Izabela Krawczyk, mecenas Zatorski i mecenas Prigan, parę innych ruchów i mieszkańcy, którzy uważają, że to jest niezgodne z prawem.
Poczynania TBSów w różnych miastach Polski sprawiają, że kolejni mieszkańcy szukają pomocy prawnej. I zwracają się do prawników z zaproszeniami na spotkania osobiste i online, prawnicy dołączają do prywatnych grup mieszkańców na FB.
Tak się też stało w przypadku toruńskiego TBS, co spowodowało reakcję prezes Beaty Żółtowskiej, która wysłała do mecenasa Marcina Zatorskiego wezwanie niniejszej treści:



Z naszej wiedzy wynika, że mecenas Zatorski nie wypełnił żądań zawartych w tym wezwaniu.
Kolejnym krokiem pani prezes toruńskiego TBS jest skarga do organu dyscyplinarnego Okręgowej Izby Radców Prawnych. Oto ona:



Mamy kilka refleksji.
Po pierwsze, podobnie jak Torunianie i my Wrocławianie jesteśmy śledzeni przez administrację TBS na swoich prywatnych grupach mieszkańców na FB. To wykracza poza przyzwoitość. Ale ma też inny wymiar, który podkreśla nierównowagę stron. TBSy mają swoje siedziby (opłacane z czynszów mieszkańców), w których pracownicy, zarząd i prawnicy mogą dowolnie poza mieszkańcami rozmawiać. TBSy strzegą bardzo swoich tajemnic i wielokrotnie odmawiają dostępu do dokumentów, o które proszą mieszkańcy. Mają komfort działania poza świadkami, których sobie nie życzą. My mieszkańcy mamy jedyną możliwość grupowej rozmowy na ważne dla nas tematy na grupach portalu społecznościowego. Tylko tutaj możemy zapewnić szeroki dostęp naszej społeczności. Niestety nie mamy narzędzi do weryfikowania tego, kto naprawdę do grupy dołącza. Na wrocławskiej grupie śledzi więc na bieżąco nasze rozmowy rzecznik prasowy TBS Wrocław Łukasz Maślanka, czym potrafił się pochwalić w korespondencji mieszkanki z TBS wrzucając skriny z grupy. W Toruniu widać, że zarząd również szpieguje mieszkańców i ich rozmowy o TBSie. W ten sposób członkowie zarządu spółek ingerują w prywatność swoich mieszkańców, wchodzą tam, gdzie nie byli zaproszeni by pilnować swoich interesów. Nie robią tego dla mieszkańców.
Po drugie, bardzo niepokojące jest dla nas, mieszkańców, atakowanie naszych prawników. Nietrudno odnieść wrażenie, że dotąd stabilny i pozbawiony kontroli system spółek TBSowych postanowił zniechęcić prawników do zajmowania się sprawami mieszkańców TBS. Działania wymierzane w kierunku mecenasa Zatorskiego raczej nie spowodują tego, że on sam się ugnie i odłoży zaangażowanie w sprawy mieszkańców. Ale wydaje się, że są to działania nakierowane na tzw. efekt mrożący – by inni prawnicy nie chwytali się zbyt chętnie spraw mieszkańców, by nie wypowiadali się w mediach, by kalkulowali, ile im to może przynieść zbędnych nieprzyjemności i utrudnień. Przez wiele lat mieszkańcy poszukiwali prawników takich, jak mamy teraz: wdrożonych w tematykę i zaangażowanych społecznie. I wielu z nas albo nie znajdywało nikogo, albo zawodziliśmy się ich działaniami. Kiedy już odnaleźliśmy takich prawników, jacy nam są potrzebni, przedstawiciele systemu TBS atakują ich insynuacjami i realnymi szykanami.
Po trzecie, jeśli prawnicy wspierający mieszkańców TBS mieliby zrezygnować z formułowania przypuszczeń opartych na ich wiedzy wynikającej m.in. z doświadczeń z innymi TBSami – to by oznaczało znaczące ograniczenie naszych praw do korzystania z pomocy prawnej i obniżenie jakości tej pomocy. Mieszkańcy cenią sobie doświadczenie prawników ich reprezentujących i na pewno nie chcą by jakieś siły zewnętrzne kneblowały prawnikom usta, gdy ci dzielą się swoją wiedzą i oceną rzeczywistości. Prawnik z zakneblowanymi ustami stanie się, chcąc nie chcąc, sojusznikiem interesów strony przeciwnej. Stąd wszystkie dotychczasowe komentarze krytyczne wobec naszych prawników spotykały się z żywym niezadowoleniem mieszkańców.
Po czwarte, bardzo byśmy chcieli mieć również możliwość wnosić skargi do jakiegoś ciała dyscyplinującego członków zarządów TBS. Tyle, że system nas nie wyposażył w takie opcje. My musimy znosić wielość manipulacyjnych komentarzy, nieprawdziwych interpretacji prawa w wykonaniu zarządów TBS, bezkarne i dowolne zarządzanie majątkiem, który budujemy naszymi partycypacjami i czynszami.
Jedyne, co obecnie możemy to wynając prawników – i właśnie w tą jedyną naszą opcję uderzają zarządzający spółkami TBS.
Na koniec pozytywny akcent. Uważny czytelnik ostatniego pisma autorstwa prezes TBS w Torunie znajdzie z łatwością ten fragment:
"Oczywiście najemcom przysługują uprawnienia wynikające z art. 8 a ustawy o ochronie praw i lokatorów, w tym prawo kwestionowania podwyżki.
Jest oczywistym, iż najemcy mają prawo korzystać w tym celu z pomocy profesjonalznych pełnomocników (...)"
I to pierwsze ze strony jednego z TBSów przyznanie, że mamy prawo do sądowej drogi. Prawo wcześniej kwestionowane zarówno przez TBS Wrocław, jak i Departament Mieszkalnictwa Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Prawo, które niedawno potwierdził wrocławski sąd.
https://www.obywateltbs.pl/aktualnosci/sad-uznaje-prawa-mieszkancow-ktore-podwazal-tbs
Cała nasza walka nie idzie więc na marne, bo zarządy TBSów powoli przyznają, że mamy jakieś prawa.
