Na przykładzie TBS Wrocław i tajnych wynagrodzeń dla politycznych znajomych wykażemy konieczność gruntownej zmiany przepisów. System mieszkalnictwa społecznego TBS i SIM trzeba koniecznie wyposażyć w faktyczny nadzór państwa i mieszkańców. TBS Wrocław po 3,5 roku walki mieszkańców o prawdę ujawniło skład osób, które zatrudniało w tajnej tzw. Radzie Programowej od 2019 roku. Afera wybuchła pod koniec 2022r., gdy istnienie rad programowych w kilku wrocławskich spółkach odkryli miejscy aktywiści z Akcji Miasto i dziennikarz Marcin Torz. Mimo, że TBS Wrocław przyznał, że Rada Programowa istniała i zakończył jej działanie po medialnym skandalu, do dziś chronił część nazwisk jej uczestników. Ujawnił je po walce Rady Mieszkańców. Publikujemy ten skład osobowy – warto go poznać. Jednak TBS nadal nie wyjawia dokumentów i faktów, o które wnosi Rada Mieszkańców. System TBS stał się wręcz symbolem nietransparentności. A za zasłoną „tajemnicy przedsiębiorstwa” wyciekają grube pieniądze z czynszów mieszkańców na „polityczno-towarzyski paśnik”. Społeczne towarzystwa? Nie dla mieszkańców.
Rada Programowa w TBS Wrocław powstała w listopadzie 2019 roku – w pierwszym roku kadencji prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, tuż po tym, gdy zmienił on zarząd w spółce. Nowy zarząd i nowy prezydent wpadli na pomysł wręcz makiaweliczny: powołać grupę pod nazwą „rady programowej” i wynagradzać te osoby co miesiąc kwotą około 2 tysiące złotych netto. Choć spotykali się podobno 4 razy do roku, o ile w ogóle. I koniecznie! utrzymać fakt istnienia tego gremium i owoców jego pracy w tajemnicy, mimo, że spółka powołała stanowisko rzecznika prasowego (również w tym czasie) i prowadziła social media, w których informowała o swoich działaniach. Ale to miało się nie wydać. I utrzymanie tajemnicy było skuteczne aż przez 3 lata. Nikt ze spółki, miasta ani nikt z samych radnych programowych nie chwalił się, że działa dla mieszkańców TBS „doradzając”, opracowując „coś”.
Oficjalne wyjaśnienia spółki dotyczące tego, czym zajmowała się rada programowa brzmią niewiarygodnie, jak kreatywna twórczość osoby złapanej na gorącym uczynku, która za nic w świecie nie przyzna, że po prostu chodzi o kasę. O kasę dla dobrych znajomych, wspierających politycznie rządzących w mieście. Nie znamy osoby, która uwierzyłaby w tę opowieść, której TBS się trzyma. Bo jednocześnie, spółka nie udostępnia dokumentów, o które wnosi Rada Mieszkańców – stosując różne tricki, zwody, starając się zniechęcić, przewlekać. Mimo tego, że TBS ma zasoby – dział komunikacji, stronę www i FB – i opublikowanie dokumentów jest banalnie proste. Podobnie jak spakowanie ich do załącznika maila do Rady Mieszkańców.

Kiedy w mediach wyskoczyły rady programowe – i TBS przyznał, że u nich owszem, również była – podjęli też decyzję by zakończyć odpłatne działania Rady. Podobno przeszli na pracę wolontaryjną. Tyle, że z tej pracy również żadnych relacji nie ma. A dziś, gdy zajrzycie na BIP spółki i www – już nic o radzie programowej nie znajdziecie. Wstydliwy temat wygaszono.
Jednak my nie przejdziemy z tym do porządku dziennego. Tym bardziej, że to za czasów działania tajnej Rady Programowej w TBS Wrocław doszło do skandalicznych podwyżek czynszów do poziomu, który zawiódł nas, mieszkańców, w liczbie 1755 osób do sądu. I te procesy wygrywamy. To w czasie działania Rady Programowej spółka naliczała nieprawidłowo opłaty za CO, co w wyrokach 1szej instancji na razie, wykazało już kilkoro sędziów. O pogłębiających się zaniedbaniach zasobu, spadającej jakości obsługi mieszkańców i rosnącej liczbie etatów nie mówiąc.
Jeśli spółka mieszkaniowa, mająca za priorytetowy cel wybudować i administrować mieszkaniami dla grupy średniozamożnych Polaków, zamiast kalkulować czynsze na przystępnym, uczciwym poziomie, porównywalnym do eksploatacji i remontowego w spółdzielniach i wspólnotach -> przejada pieniądze na karmienie politycznych znajomych jej Wspólnika – to jest to PATOLOGIA.
I to ustawodawca powinien dostrzec i zniwelować z całą mocą. Obywatele nie godzą się na wykorzystywanie ich finansowego poświęcenia pod szyldem „społeczny”, z pieczątką „państwowy program”, „państwowy bank”.
I, co trzeba koniecznie dodać, w spółce działała i działa oczywiście Rada Nadzorcza.
I co z tego wynika?
Nic. Rada Nadzorcza jest bowiem kolejnym ciałem fikcji TBSowej.
Rada Nadzorcza w TBS Wrocław, jak w wielu innych nam znanych, pozoruje nadzór.
Bo jak nadzoruje, skoro przez 3 lata kilkanaście osób „pasie się” w tajnej radzie programowej i trzeba podwyższyć czynsze o bulwersującą stawkę, która ogrom ludzi skłoni do spraw sądowych?
To kompletna porażka nadzoru – bo jego po prostu w TBSach nie ma.
Rada Nadzorcza w spółkach TBS to polityczne trofea – jak w wielu innych spółkach samorządowych. Ale to, że to powszechny problem nie zmienia faktu, że ustawodawca nie powinien godzić się by ludzi, którzy włożyli w spółki TBS/SIM ogromne pieniądze (partycypacje i spłaty kredytów pokrywające zazwyczaj 100% wartości mieszkania) i uczciwie płacą czynsz - traktować jak owce do golenia.
Czynsz w TBS nie może być złotym runem dla politycznych działaczy wspierających lokalne władze!
Zatrudnienie członków rady programowej w TBS Wrocław bardzo przypomina sprawę kryminalną dotyczącą byłego rektora Collegium Humanum. Prokuratura katowicka postawiła 4 zarzuty prezydentowi Wrocławia, Jackowi Sutrykowi (3 oszustwa, 1 korupcyjne) a część z nich dotyczy fikcyjnego zatrudnienia byłego rektora Collegium Humanum, Pawła Cz., we wrocławskiej spółce miejskiej Wrocławski Park Technologiczny - jako doradcy. Miało to być formą zapłaty za dyplom ukończenia MBA dla Jacka Sutryka.
Zatrudnienie Pawła Cz. w WPT trwało od 1 czerwca 2020 r. do 30 czerwca 2022 r. Otrzymywał on 3 000 zł brutto miesięcznie. Łącznie, przez te dwa lata zarobił około 75 000 zł. To, czym zajmował się w tej pracy Paweł Cz. usiłowali skontrolować radni miejscy Jakub Janas i Jakub Nowotarski. Prosili o przedstawienie materiałów potwierdzających, że Paweł C. rzeczywiście świadczył usługi doradcze — np. raportów, analiz, notatek, prezentacji itp.
WPT poinformował jednak, że nie posiada żadnych dokumentów, które potwierdzałyby realne wykonanie pracy przez doradcę.
I porównajmy to z jedną z osób zatrudnionych w Radzie Programowej TBS Wrocław. Jarosław Charłampowicz, polityk PO, były radny, 4 lata pobierał wynagrodzenie w tajnej strukturze TBS Wrocław, gdzie łącznie zarobił 110 000 złotych (nawet więcej niż Paweł Cz.). Do TBSu chodziły wycieczki radnych miejskich i posłanka by dokonać kontroli. Ale nie wydobyli dokumentacji potwierdzającej, co pan Charłampowicz – i inni członkowie rady programowej – zrobili za pobrane wynagrodzenie. Rada Mieszkańców TBS Wrocław, powołana w wyborach w październiku 2024r., również usiłuje dociec, za co mieszkańcy płacili bezwiednie członkom Rady Programowej. Jak dotąd mają tylko gołosłowie.

Teraz czas przeczytać, kto wszedł w skład tajnej Rady Programowej. Ten skład tajemnicą był przez niemal 3 lata. Dodajemy krótkie charakterystyki – by pomóc wyrobić sobie zdanie o sensie i celu tejże rady.
Rada Programowa TBS Wrocław – Kadencja 2019–2021:
· Jarosław Charłampowicz – b. radny miejski Wrocławia, klub radnych prezydenta. Licencjat z politologii, magister zarządzania w turystyce. W Radzie Programowej TBS Wrocław zatrudniony od 20.11.2019 do 30.11.2022, łącznie zarobił 110 000 zł. Rekordzista wśród radnych w ilości zarobionych pieniędzy w spółkach miejskich w czasie pierwszej kadencji Jacka Sutryka, zgodnie z raportem R. Suligowskiego i S. Czerwińskiego. Bo zarabiał również w MPWiK.
· Jarosław Delewski – dyrektor Departamentu Edukacji UM Wrocławia i przewodniczący Wrocławskiej Rady Edukacji.
· Jacek Dżedzyk – prawnik, b. kierownik Wydziału Prawnego w Urzędzie Miejskim. I uwaga! -> Po kadencji w Radzie Programowej wygrał przetarg (!) na obsługę prawną TBS Wrocław na 365 310 zł przez 18 miesięcy. To był styczeń 2022r. – wtedy, gdy wchodziły sławetne podwyżki. Jacek Dżedzyk towarzyszył też prezydentowi Sutrykowi na spotkaniu z grupą mieszkańców TBS w kwietniu 2024r. i był nieprzejednanie negatywny wobec naszych postulatów i argumentacji.
· Joanna Kasprzak – najpierw wiceprezes, potem prezes ZOO Wrocław (2019-do połowy 2024r.), żona prezesa Aquaparku Wrocław – Grzegorza Kaliszczaka. Małżeństwo to sprzedało dom prezydentowi Wrocławia, co opisywały media. W czasie jej prezesury ZOO Wrocław przelewało pieniądze na Śląsk Wrocław. W czasie, gdy pobierała wynagrodzenie z TBS Wrocław – spółka ta również karmiła sportowców Śląska.
· Cezary Madryas – profesor i rektor Politechniki Wrocławskiej.
· Jacek Pluta – doktor socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Od 2019 zastępca dyrektora Departamentu Spraw Społecznych UM Wrocławia.
· Leszek Ryk – doktor nauk fizycznych, były wicemarszałek województwa dolnośląskiego, radny SLD.
· Konrad Sikora
· Marta Urbanek – politolog, od 2020 wiceprezes Stadionu Wrocław.
· Monika Witkowska – Zastępca Dyrektora Departamentu Nieruchomości i Eksploatacji UM Wrocław
Rada Programowa TBS Wrocław – Kadencja 2021–2022
· Leszek Ryk – jak wcześniej
· Aleksandra Leszczyńska-Ociepa – żona wiceministra obrony narodowej Marcina Ociepy (PIS). Zasiadała również w radach nadzorczych spółek samorządowych z kilku branż, w różnych miastach Polski.
· Marcin Garcarz – wiceprezes MPWiK, wcześniej dyrektor Departamentu Prezydenta Wrocławia i rzecznik prasowy magistratu. Określany mianem „prawej ręki” byłego prezydenta Rafała Dutkiewicza.
· Jarosław Charłampowicz – jak wcześniej
· Marcin Szeloch – dyrektor Biura Rady Miejskiej Wrocławia.
· Roman Rawecki – prawdopodobnie przedsiębiorca wrocławski
· Marta Urbanek – jak wcześniej
· Stanisław Piechel – ojciec Michała Piechela, radnego Rady Miejskiej Wrocławia dwóch poprzednich kadencji, doradcy Prezydenta ds. Osób Niepełnosprawnych 2021-2024, radnego osiedlowego z Gądów- Popowice Płd.
· Monika Witkowska – jak wcześniej.
Poza radą Programową w TBS Wrocław, wiemy, że politycy zarabiali również w innych formułach. Przykładem jest Piotr Uhle, radny miejski, który w TBS Wrocław miał umowę od końca 2020 roku do pierwszego kwartału 2021 roku. Jego zadaniem było doradztwo oraz wykonanie ekspertyzy w zakresie komunikacji spółki ze wspólnotami mieszkaniowymi, którymi TBS zarządzał. Otrzymywał 3 000 zł miesięcznie netto przez sześć miesięcy, co daje łącznie 18 000 zł, w raporcie radnych Suligowskiego i Czerwińskiego wskazane jako 24 661,55 zł brutto. W sierpniu 2024 roku Piotr Uhle uznał, że zatrudnienie w miejskiej spółce stanowiło błąd etyczny — szczególnie zważywszy na jego rolę radnego miejskiego, który powinien nadzorować tego typu instytucje. Całe swoje wynagrodzenie (18 000 zł) przekazał w formie darowizny Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, organizacji zajmującej się obywatelską kontrolą instytucji publicznych.
To są ujawnione i potwierdzone przypadki wynagrodzeń dla ludzi wrocławskiej socjety, na które złożyli się mieszkańcy TBS Wrocław - bezwiednie i niepotrzebnie. To trwonienie ich środków, które mogliby odłożyć np. na wyjście z tego systemu i kupienie mieszkania na własność. Tymczasem system trzyma już złowionych partycypantów i najemców w pułapce, drenując kieszenie i zubożając ich kosztem dobrostanu politycznych znajomych wspólników spółek TBS.
Opisany przypadek jest jednym z wielu w systemie TBS, w którym wysokie niekalkulowane mieszkańcom czynsze i patologiczne działania spółek tworzą realne straty i potężne ryzyka na przyszłość dla mieszkańców. Ten system zubaża mieszkańców i pasie polityków. Państwo polskie nie powinno tego dłużej tolerować.
30 lat istnienia systemu TBS pozwala już na twarde wnioski: koniecznie trzeba wdrożyć prawdziwą, nie złudną jak dotąd, kontrolę i nadzór. Zarówno ze strony instytucji państwowych, niezależnych od lokalnej władzy, jak i przede wszystkim ze strony tych, dla których ten system istnieje – mieszkańców.
Raport o stanie mieszkalnictwa społecznego będący owocem prac zespołu parlamentarnego ds. TBS https://www.obywateltbs.pl/aktualnosci/raport-mieszkancow-o-systemie-tbs również mocno wskazuje taką potrzebę.
Nasz pomysł na wdrożenie systemu kontroli opisaliśmy tutaj: https://www.obywateltbs.pl/aktualnosci/system-kontroli-panstwowo-spolecznej-autorski-pomysl-obywatel-tbs Po czasie dodajmy do niego – tworzenie rad mieszkańców.

