𝟒𝟔𝟎𝟎 𝐳ł 𝐰𝐲𝐠𝐫𝐚ł 𝐰 𝐬ą𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚𝐧𝐢𝐞𝐜 z TBS Wrocław. 𝐂𝐳𝐲 𝐛ę𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐨𝐰𝐚ł 𝐊𝐎𝐌𝐎𝐑𝐍𝐈𝐊𝐀 by spółka wypłaciła mu orzeczony zwrot? Pytanie – niestety – jest zasadne.
Bo nie uwierzycie! 𝐓𝐁𝐒 𝐮𝐧𝐢𝐤𝐚ł 𝐰𝐲𝐩ł𝐚𝐜𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐩𝐢𝐞𝐧𝐢ę𝐝𝐳𝐲 𝐰𝐢𝐝𝐧𝐢𝐞𝐣a𝐜𝐲𝐜𝐡 𝐰 𝐰𝐲𝐫𝐨𝐤𝐚𝐜𝐡 𝐬ą𝐝𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡 (nieprawidłowe opłaty za CO w częściach wspólnych). Czy Was to szokuje? Bo nas jednak zaskoczyło.
Ale - 𝐦𝐚𝐦𝐲 𝐝𝐥𝐚 𝐖𝐚𝐬 „𝐤𝐚𝐧𝐚𝐩𝐤ę” – częstujcie się:
Kanapkowa warstwa pierwsza – ta bardzo smaczna:
- 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐢 𝐧𝐚𝐬𝐢 𝐰𝐫𝐨𝐜ł𝐚𝐰𝐬𝐜𝐲 𝐬ą𝐬𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢 𝐳𝐚𝐰𝐚𝐥𝐜𝐳𝐲𝐥𝐢 𝐨 𝐳𝐰𝐫𝐨𝐭 𝐧𝐢𝐞𝐧𝐚𝐥𝐞ż𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐨𝐩ł𝐚𝐭 błędnie naliczanych przez TBS za ogrzewanie części wspólnych. 𝐈 𝐰𝐲𝐠𝐫𝐚𝐥𝐢! Sąd już prawomocnie orzekł, że ma do nich wrócić 4600 zł plus oczywiście zwrot kosztów sądowych.
Kanapkowa warstwa druga – ta gorzka:
- wcześniejsze wygrane wyroki w tej sprawie 𝐧𝐚𝐫𝐚𝐳𝐢ł𝐲 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚ń𝐜𝐨́𝐰 𝐧𝐚 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐚𝐧𝐲 𝐬𝐭𝐫𝐞𝐬. Pomimo wielokrotnych wezwań i rozmów kancelarii prawnej z obsługą TBS – 𝐬𝐩𝐨́ł𝐤𝐚 𝐥𝐞𝐤𝐜𝐞𝐰𝐚ż𝐲ł𝐚 𝐨𝐛𝐨𝐰𝐢ą𝐳𝐞𝐤 𝐳𝐰𝐫𝐨𝐭𝐮 𝐩𝐢𝐞𝐧𝐢ę𝐝𝐳𝐲. I niestety, trzeba było zaangażować 𝐊𝐎𝐌𝐎𝐑𝐍𝐈𝐊𝐀, który oczywiście generuje dodatkowy koszt dla spółki. (To chyba powinno tworzyć nową linijkę w tzw. „kalkulacji” czynszu).
Kanapkowa warstwa trzecia – ta osładzająca gorycz:
- Komornik oczywiście uporał się sprawnie z wyzwaniem i wcześniejsi 𝐰𝐲𝐠𝐫𝐚𝐧𝐢 𝐨𝐝𝐳𝐲𝐬𝐤𝐚𝐥𝐢 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞 𝐩𝐢𝐞𝐧𝐢ą𝐝𝐳𝐞 – 𝐳 𝐨𝐝𝐬𝐞𝐭𝐤𝐚𝐦𝐢! I to jest wiadomość uspokajająca dla każdego, kto już walczy albo właśnie decyduje się złożyć pozew o nienależne naliczenia. Bo jest to pewna metoda na takich dłużników jak TBS.
Ale poddajmy to głębszej refleksji. 𝐃𝐥𝐚𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐓𝐁𝐒 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐤𝐨𝐧𝐲𝐰𝐚ł 𝐭𝐲𝐜𝐡 𝐰𝐲𝐫𝐨𝐤𝐨́𝐰 𝐬ą𝐝𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡??
Mamy pewną hipotezę wyjaśniającą ten „NIEDASIZM”, ten ośli opór. Głupią bierną agresję - bo przecież decydenci miejscy i w TBSie muszą sobie zdawać sprawę, że istnieje komornik i będzie skuteczny. Więc po co to wszystko?
Gdy spojrzymy na ten wrocławski system przez chwilę z lotu ptaka to zobaczymy:
- 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚ń𝐜𝐨́𝐰, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐳𝐲 𝐬𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐰𝐳𝐢ę𝐥𝐢 by dochodzić swoich praw i od 4 lat im ten zapał nie przechodzi
- a to generuje 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐢ą𝐠𝐚𝐣ą𝐜𝐲 𝐬𝐢ę 𝐤𝐫𝐲𝐳𝐲𝐬 𝐝𝐥𝐚 𝐦𝐢𝐚𝐬𝐭𝐚 – zwłaszcza wizerunkowy. I rozmowy różnych ważnych ludzi w mieście o tym, jak ten kryzys zażegnać
- i 𝐳𝐨𝐛𝐚𝐜𝐳𝐲𝐦𝐲 𝐭𝐞ż 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐧𝐢𝐤𝐚, który bardzo proaktywnie i z pasją walczy dla mieszkańców na salach sądowych, sejmowych, ministerialnych i na łamach mediów. Co gorsza dla miasta – wygrywa z nimi w sądach.
- i 𝐳𝐨𝐛𝐚𝐜𝐳𝐲𝐦𝐲 𝐭𝐞ż 𝐝𝐞𝐜𝐲𝐝𝐞𝐧𝐭𝐨́𝐰, nie tylko dość nowy zarząd TBS, ale też np. Wiceprezydent Michał Młyńczak, który od pewnego czasu mocno się zaangażował w wyciszenie tego kryzysu. Jako polityk marzy zapewne o sukcesie, który byłby dowodem jego skuteczności. Bo skuteczność jest ważna w politycznej karierze.
Tylko, że… nie idzie z tym wyciszaniem kryzysu.
Więc pomyśleli: „Rzućmy tym mieszkańcom i temu prawnikowi więcej kłód pod nogi”. Może jak będą musieli użerać się z TBSem jeszcze częściej, tracić czas, nerwy, zakładać pieniądze, angażować pracowników kancelarii w dodatkowe nieopłacalne działania – 𝐦𝐨ż𝐞 𝐰𝐭𝐞𝐝𝐲 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚ń𝐜𝐲 𝐳𝐫𝐞𝐳𝐲𝐠𝐧𝐮𝐣ą? Może wtedy prawnik uzna, że ta gra nie jest warta świeczki?
No i znów PUDŁO!
Prawnik zniósł z godnością złośliwości TBSowe i zdecydował się iść z nami w kolejną podróż sądową.
Mieszkańcy zgodzili się na komornika, a kolejni zakładają pozwy i o podwyżkę, i o ciepło wspólne.
Jeśli ta hipoteza jest chybiona to pozostaje jeszcze inna – chyba trudniejsza nawet do przełknięcia: rażąca niekompetencja. Czy to możliwe, że nikt w spółce nie umie ze zrozumieniem przeczytać wyroków? Może zarządzanie stoi na tak niskim poziomie, że kompletnie rozłazi się w szwach działanie pracowników?
My obstawiamy, że to jednak to pierwsze wyjaśnienie - 𝐦𝐞𝐭𝐨𝐝𝐚 𝐧𝐚 𝐳𝐧𝐢𝐞𝐜𝐡ę𝐜𝐚𝐧𝐢𝐞, 𝐳𝐚𝐦ę𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐤ł𝐨𝐝𝐚𝐦𝐢 𝐫𝐳𝐮𝐜𝐚𝐧𝐲𝐦𝐢 𝐩𝐨𝐝 𝐧𝐨𝐠𝐢, 𝐧𝐢𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐭𝐲𝐰𝐚𝐜𝐣𝐢 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐧𝐢𝐤𝐚 𝐢 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚ń𝐜𝐨́𝐰.
A jak Wy myślicie? Dlaczego trzeba zatrudnić komornika by miejska spółka wykonała wyroki sądowe?
Grzegorz Prigan – szacunek za Pana determinację. Ona jest bardzo cenna dla nas i wpływa mocno na to, że też nie tracimy ducha w tej nierównej walce. Dziękujemy!
