Wizjonerzy z TBS Wrocław chwalą się nową inwestycją. Mieszkańcy: „Nas nie stać na elektryki”, „Co z naszymi miejscami parkingowymi?”, „Skierujemy na osiedla nie nasze auta”, „Nie macie ważniejszych wyzwań?”.
Jak poinformował TBS, na swoim profilu na FB, na terenach TBS we Wrocławiu powstanie 6 stacji ładowania samochodów elektrycznych, które wpisują się w działania miasta w ramach stawiania na zrównoważoną mobilność.
Ładowarki elektryczne pojawią się:
- przy ul. Maxa Berga (Nowe Żerniki),
- przy ul. Wileńskiej (Brochów),
- przy ul. Krępickiej (Leśnica),
- przy ul. Zielnej (Psie Pole),
- przy ul. Stanisława Przybyszewskiego (Karłowice),
- przy ul. Rodzynkowej (Stabłowice).

Samochody elektryczne mają swoje uzasadnienie ekologiczne. Choć, jak wskazują badania naukowe, żeby miały sens ekologiczny, region powinien wytwarzać prąd w bardziej ekologiczny sposób niż z węgla – jak to ma miejsce w Polsce. Pełny zysk ekologiczny jest więc pieśnią przyszłości, choć Polska lokalna stara się rozbudowywać już sieć dostępnych ładowarek i stacji ładowania aut a producenci samochodów wzbogacają swoją ofertę o kolejne modele takich aut.
Przyjrzyjmy się jednak tej sytuacji, gdy spółka TBS postanawia ustawić stacje ładowania elektrycznych aut na swoich osiedlach. Być może to dobry pomysł?
„Nas nie stać na elektryki! Nas ledwo stać na czynsz”
Ile kosztuje używany samochód elektryczny? Uśredniając, jest to kwota rzędu 78 100 zł wg analityków rynku samochodowego. Nowe modele cenowo zaczynają się od 91 000 zł wzwyż.
Aby uzyskać prawo do najmu w systemie TBS nie można przekroczyć określonego w ustawie dochodu. Dane poniższe pozyskano ze strony www TBS Wrocław https://www.tbs-wroclaw.com.pl/ul.swistackiego-13.html

Część mieszkańców nadal spłaca kredyt zaciągnięty na wpłatę 30%wej partycypacji, wymaganej by zamieszkać w TBS Wrocław. Od lipca mamy wzrost czynszu, czekają nas wszystkich wyzwania związane z inflacją, wzrostem cen energii, itd. System budownictwa społecznego był z zamierzenia przeznaczony dla osób średniozamożnych, które są w stanie płacić podwyższony czynsz, ale jednocześnie nie mają zdolności do uzyskania kredytu hipotecznego w banku komercyjnym.
Z tego wynika refleksja pierwsza: mieszkańców TBS w znakomitej większości nie będzie stać na zakup auta elektrycznego, nawet używanego. Co zresztą my mieszkańcy obserwujemy na swoich osiedlowych parkingach. Nie widać tu „elektryków”. Może z czasem, gdy auta takie zaczną tanieć a inflacja wyhamuje? Ale to pieśń przyszłości.
„Jednym z czynników, który powstrzymuje Polaków przed zakupem samochodów zasilanych prądem, jest niedostateczna liczba miejsc, gdzie można zasilić takie auto.” – napisał w informacji prasowej TBS Wrocław. Owszem, o ile pominiemy czynnik przystępności cenowej. Samochody elektryczne są po prostu nadal droższe niż spalinowe. A zarządzający spółką TBS patrzą chyba na mieszkańców z pozycji własnego przywileju finansowego – zakładamy, że członków zarządu stać na „elektryka”. Oświadczenia majątkowe członków zarządu pokazują, że stać ich na wiele więcej niż mieszkańców zasobu TBS. Może więc nie powinno dziwić, że panowie z zarządu mają słaby kontakt z realiami życia mieszkańców, dla których pracują?
„Sami w InPost mocno stawiamy na ekologię i sukcesywnie wymieniamy samochody w naszej flocie na te elektryczne.” Tak deklaruje partner przedsięwzięcia na stronie TBSu. Warto pochwalić taki trend i jednocześnie wyrazić żal, że jak na razie mieszkańcy TBS nie będą w stanie wymienić swojej floty samochodów na te bardziej ekologiczne.
Nie przeprowadzono żadnego badania realnych potrzeb mieszkańców w zakresie doładowania aut elektrycznych. Chyba, że jakaś komisja spisywała samochody na naszych parkingach, o czym nie wiemy. Ale z takiego ewentualnego badania powinien wyniknąć jasny wniosek: na dziś stacja doładowania aut elektrycznych nie jest potrzebna mieszkańcom.
Kto więc będzie korzystał z tych stacji budowanych na naszych osiedlach?
Osoby o bardziej zasobnym portfelu, które będą wjeżdżać na nasze osiedla by skorzystać z baterii tu postawionych.
Dla mieszkańców jest to odległe czasowo rozwiązanie.
I tu miejsce na refleksję drugą: za kilka miesięcy, bogatsi obywatele skorzystają ze stacji ustawionych na terenach przeznaczonych dla mniej zamożnych.
To, o tyle intrygujące, że dla ich potrzeb oddamy po kilka miejsc parkingowych.
Zakładamy, że budowa parkingów została zawarta w kosztach inwestycji budowlanej zawierającej w sobie postawienie budynków wielorodzinnych i wykończenie mieszkań. Wygląda więc na to, że swoim wkładem finansowym, w postaci 30%-owej partycypacji i dalszych comiesięcznych wpłat na kredyt w czynszu sfinansowaliśmy parkingi. A więc i miejsca parkingowe, z których za chwilę będą korzystać właściciele aut elektrycznych by je doładować.
Refleksja trzecia: znów coś sponsorujemy. Kiedyś to była koszykówka – teraz potrzeby właścicieli „elektryków”. Po drodze mieliśmy zaawansowany plan zasponsorowania remontu ulicy Dolnobrzeskiej (drogi gminnej) – zarzucony, gdy wybuchł bunt mieszkańców odnośnie podwyżek.
Gdy popatrzymy na mapę dostępności stacji doładowania to np. w przypadku jednego z osiedli w Leśnicy – nie ma w zasięgu wielu kilometrów alternatywy. Jedynie w planach Wrocławia na 2023 rok jest ujęta stacja przy pętli Leśnica na parkingu Park&Ride. Podobnie rzecz ma się w innych wytypowanych lokalizacjach.
Powstaje więc pytanie: czemu - skoro ten lizak nie jest dla nas – to stoi u nas?
„Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych narzuciła na jednostki samorządu terytorialnego liczne obowiązki. Jednym z nich jest zapewnienie, by na terenie Wrocławia znajdowało się minimum 210 punktów ładowania zainstalowanych w ogólnodostępnych stacjach ładowania pojazdów elektrycznych.” - czytamy na stronie Wrocław.pl https://www.wroclaw.pl/rozmawia/gdzie-stacje-ladowania-we-wroclawiu Jak informuje sam TBS, obecnie kierowcy Wrocławia mają do dyspozycji ponad 140 punktów ładowania.
Refleksja czwarta: TBS przychodzi miastu na pomoc.
W terminie od 6 kwietnia do 20 maja 2021 roku odbyły się konsultacje społeczne projektu „Planu budowy ogólnodostępnych stacji ładowania na obszarze miasta Wrocławia”. W tym planie, opracowanym przez Dział Koordynacji Projektów Transportowych w marcu 2021 r., wskazano kierunki rozwoju budowy stacji i proponowane lokalizacje. W planie, ani w raporcie z konsultacji, https://www.wroclaw.pl/beta2/files/Stacje_raport_16.06.pdf próżno szukać rekomendacji by kolejne stacje ustawiać na terenach podlegających TBS. Znajdziemy tam wskazówki o tym by lokalizować stacje przy drogach wylotowych, przy centrach handlowych, parkingach Park@Ride.
Co ciekawe, w odpowiedziach Wydziału Inżynierii Miejskiej na zgłoszone w konsultacjach uwagi, znajdziemy taką adnotację:
„Wyposażenie parkingów Park&Ride w stacje ładowania pojazdów elektrycznych jest kierunkiem, do którego należy dążyć. Jednak ze względu na dofinansowanie budowy parkingów ze środków Unii Europejskiej koniecznym jest zachowanie trwałości projektów.”
Zatrzymajmy się przy tym na chwilę. To oznacza, że jeśli budowa parkingu była finansowana ze środków UE to grantodawca (Unia Europejska) oczekuje by inwestycja nie zmieniła celu działania (trwałość projektu) i nadal była parkingiem. Analogicznie więc (refleksja piąta), czy jako partycypanci wkładający swoje środki w budowę parkingów przy naszych mieszkaniach – nie powinniśmy też oczekiwać, że te parkingi nie zmienią swojego przeznaczenia?
Wertując strony dotyczące stawiania stacji ładowania aut elektrycznych na osiedlach TBSu docieramy do informacji o współpracy zawiązanej między miastem Wrocław, firmą In Post Paczkomaty a spółką gminną TBS Wrocław. TBS został tu określony jako „miejski operator programu” dotyczącego lokalizacji paczkomatów na terenie gminy Wrocław. Ma oceniać przeszłe i przyszłe lokalizacje paczkomatów na terenie miasta.
To zaskakujące, gdy weźmiemy pod uwagę cele spółki i zapisy ustawy o budownictwie społecznym. Refleksja szósta: wygląda na to, że spółka powołana do budowy i utrzymania mieszkań dla swoich mieszkańców zajmuje się pomocą gminie w sprawach związanych z paczkomatami we Wrocławiu. Czy gmina Wrocław nie może do takich celów oddelegować zatrudnionych u siebie urzędników? Dlaczego TBS zajmuje się czymś, co wykracza poza jego statutowy cel działania? Kto zatem ponosi koszty powstające przy realizacji roli „operatora miejskiego programu” (wynagrodzenie za czas pracy poświęconej tej misji + koszty innego rodzaju: paliwa, telefonów, prądu, itd.)?

https://greencity.pl/aktualnosci-wroclaw-w-programie-inpost-green-city
In Post to jeden z partnerów kolejnego przedsięwzięcia TBS, poza pilnowaniem lokalizacji paczkomatów, czyli realizacji stacji doładowania aut elektrycznych. Nie znamy szczegółów współpracy trójstronnej: TBS Wrocław + In Post + firma Green Way. Nie wiemy, kto jakie poniesie koszty, jaki wnosi wkład, kto będzie zarabiał na inwestycji. Mamy jedynie zapewnienie na profilu facebookowym TBS, że za stacje nie zapłacą mieszkańcy, spółka, ani miasto. Jednak TBS nie raz już rozmijał się z prawdą i zaufanie mieszkańców zostało mocno nadszarpnięte.
Co na tej inwestycji w ładowarki samochodowe zyskują mieszkańcy? Jeśli mieliby w posiadaniu „elektryka” to możliwość ładowania go przy domu. Ale, jak wyżej pisaliśmy, nie mieścimy się w docelowej grupie użytkowników nowej inwestycji.
Czy jest to może chociaż neutralne dla nas mieszkańców?
Niestety nie. Zabierze nam po 2-3 miejsca parkingowe na osiedle, co w końcu w toku dyskusji internetowych, TBS przyznał na swoim profilu:

Nie wiemy, jakim zainteresowaniem będą cieszyć się te stacje. Można się obawiać dodatkowo kolejki oczekujących aut do ładowarek. A na pewno można spodziewać się zwiększonego ruchu samochodowego na naszych osiedlach. Zdrowa tendencja jest taka by osiedla mieszkaniowe wyciszać, nie kierować do nich zbędnego ruchu samochodowego, tak by było tu spokojniej i bezpieczniej a infrastruktura dróg wewnętrznych wytrzymała dłużej bez remontów.

Prezes TBS nie ustaje w swoim optymizmie i zapomina, że nie jest ani prezesem miasta Wrocław, ani wielkiego biznesu, ale spółki dedykowanej mieszkańcom zasobu TBS. Nie jego rolą jest dbać o jakość życia mieszkańców Wrocławia (choć brzmi to naprawdę chwalebnie), ale o jakość życia mieszkańców TBS. Nie jego rolą jest rozwijać potencjał elektromobilności. Te piękne inwestycje czynione przez TBS nie idą w parze z dbałością o stan naszych mieszkań, budynków, usług dla nas świadczonych. Refleksja siódma: co z tego, że dokładamy się do rozwoju elektromobilności, gdy wciąż nie wyszliśmy z kryzysu lat zaniedbań i nadal nie ma koniecznych remontów, nadal mieszkańcy masowo narzekają na olbrzymie zaniedbania firmy sprzątającej? I nadal czynsze mamy na bardzo wyśrubowanym poziomie.
Można by powiedzieć, że 6 stacji zajmujących po 2-3 miejsca parkingowe, nawet jeśli nie dla mieszkańców, to nie jest coś, o co warto rozdzierać szaty. Być może. Niepokoją jednak pomysły TBSu do rozporządzania zasobem w dowolny sposób, według wizji miasta Wrocław i biznesu.
Bo to nie są wizje mieszkańców – i w tym tkwi szkopuł. Takie inwestycje wzbudzają niepokój mieszkańców, co widać po dyskusjach internetowych. Bo finansujemy tę przestrzeń a potem nie mamy nic do powiedzenia. Decyzje podejmowane są przy całkowitym wykluczeniu naszego głosu. Ogłaszane są nam jako świetny prezent i wspaniałość, którą powinniśmy się jedynie zachwycać.
Na razie zachwytów w naszym gronie nie odnotowano. Raczej chodzi nam po głowach: „Co jeszcze wymyślą?”, „Co jeszcze nam zainstalują na naszym terenie?”, „Co ze sprawami, które nas dotykają a wciąż nie zostały załatwione?”.
