Ułatwienia dostępu

 

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

 

Refleksje ze spotkania mieszkanek w asyście prawnika z wiceprez. TBS Wrocław, 8 lipca 2022r.

Refleksje ze spotkania mieszkanek w asyście prawnika z wiceprez. TBS Wrocław, 8 lipca 2022r.

Spotkanie odbyło się na zaproszenie Pawła Inglota. Przytaczamy naszą subiektywną relację okraszoną refleksjami. To opowieść o spotkaniu przepuszczona przez filtr naszych pamięci i percepcji. Wydaje nam się zawierać informacje i narracje, które mogą zainteresować mieszkańców systemu TBS

Spotkanie zostało zainicjowane zaproszeniem przesłanym na maile Małgorzaty Osipczuk i Magdaleny Nowak przez rzecznika spółki. Pierwszy mail wyjaśniał zaproszenie chęcią kontynuacji wątków zapoczątkowanych w audycji Piotra Osowicza w Radio Wrocław. Przypomnijmy, że obie byłyśmy obecne w studio i miałyśmy możliwość odpowiedzieć na pytania redaktora, natomiast pan Inglot wypowiadał się po nas telefonicznie odnosząc się do naszych słów. Z wyboru pana Inglota nie mogłyśmy uczestniczyć w żywej rozmowie i komentować na bieżąco jego wypowiedzi.

Odmowę uczestnictwa osobistego w audycji Paweł Inglot tłumaczył toczącym się sporem sądowym. Stąd zaproszenia na „indywidualne rozmowy” zaskoczyły nas. Odmówiłyśmy, proponując w zamian rzeczywistą rozmowę w formule online, której mogliby przysłuchiwać się mieszkańcy i jednocześnie pisemnie zadawać pytania do zarządu. W odpowiedzi wiceprezes zamienił rozmowę z mieszkańcami na propozycję „debaty o systemie TBS” i ponowił zaproszenie na indywidualne rozmowy „o prawach i obowiązkach wynikających z naszych indywidualnych umów ze spółką”, zaznaczając, że tego typu rozmowa nie może odbyć się online tylko w siedzibie spółki. Takie sformułowanie zabrzmiało dla nas na tyle intrygująco, że zaprosiłyśmy na spotkanie asystę prawną – mecenasa Zatorskiego, który reprezentuje nas w sprawie sądowej przeciwko TBS Wrocław o podwyżkę. I w tym miejscu dziękujemy panu Marcinowi Zatorskiemu, że zgodził się i poświęcił swój czas na wspólną z nami wizytę w siedzibie spółki.


W spotkaniu uczestniczyłyśmy: Małgorzata Osipczuk i Magdalena Nowak - mieszkanki, mecenas Marcin Zatorski, wiceprezes TBS Wrocław Paweł Inglot i pracująca w TBS Honorata Matusiak, która przyniosła ze sobą 2 teczki – akta obu nas, mieszkanek.

INTENCJA

Paweł Inglot wyjaśnił, że jego intencją spotkania było porozmawiać o umowach zawartych między nami dwiema a spółką, w związku z tym, co się pojawiło wcześniej w „rozmowie” w Radio Wrocław, ponieważ usłyszał tam różne rzeczy, których w umowach nie ma. Zarzucił, że jedna z nas powiedziała, że jesteśmy współwłaścicielami mieszkań. To zostało sprostowane, wypowiedź (M. Osipczuk) dotyczyła oczekiwania transparentności spółki ponieważ „jesteśmy w pewnym sensie udziałowcami, choć nie jest to tak zapisane w prawie”. Trochę trwała przepychanka, co do treści tego komentarza, w końcu rozmawialiśmy o znaczeniu. Wiceprezes dociekał, w jakim sensie nasze partycypacje mogą wpływać na poczucie bycia współudziałowcem. Dla niego nie wynika to z żadnych dokumentów, w czym oczywiście ma rację – zapisy prawne nie nazywają nas w ten sposób. To jeszcze się pokaże w naszej relacji – to jest bardzo tkliwy punkt TBSu. Tak ważny, że sprowokował zaproszenie nas na rozmowy mimo sporu sądowego.

TRANSPARENTNOŚĆ

Ten wątek powracał wielokrotnie. I wielokrotnie słyszeliśmy, że najemcy nie mają prawa kontrolować dokumentów finansowych spółki. Znów pojawiły się analogie do najmu prywatnego, w którym za opłaty najemcy właściciel mieszkania może sobie zakupić garnitur i skarpetki, a najemca nie powinien z tego wynajmującego rozliczać. Przyznamy, że kolejne porównanie naszego najmu z najmem z rynku prywatnego tak nam działa na nerwy, że przez chwilę dociekałyśmy czy pan Inglot również kupuje garnitury i skarpety za nasze czynsze. Oczywiście zaprzeczył. Jak drodzy czytelnicy widzicie nasze spotkanie miewało akcenty humorystyczne.

Mecenas Zatorski pytał, kto jest autorem interpretacji prawnej, dzięki której spółka wydawała bezprawnie pieniądze na koszykarzy czy chciała je przeznaczyć na remont drogi. Niestety nie uzyskał odpowiedzi. Natomiast usłyszeliśmy, że umowa z koszykarzami nie jest żadną tajemnicą, że dostali ją dziennikarze i wszystkim była pokazywana (?). Na marginesie: to nie była jedna umowa, tylko cykl umów, od 2019 do 2022r., osoby występowały o wgląd do niej w trybie dostępu do informacji publicznej spotykając się z odmową i nie znalazłyśmy w żadnych mediach jej zapisów (a prowadzimy dział Media o nas).

Mocny akcent Paweł Inglot kładł na to, że pieniądze na umowę nie pochodzą z czynszu mieszkańców tylko z działalności komercyjnej spółki i że z tymi przychodami mogą robić, co chcą(!). Tu reagowaliśmy, że nie mogą – są ograniczeni i statutem spółki i ustawą o TBS.

Kolejna sporna kwestia dotyczyła nazywania tych działań sponsoringiem. TBS bardzo nie zgadza się na nazwanie tego sponsoringiem. Tu przypomnijmy – w 2019 roku członkowie zarządu TBS Wrocław chwalili się w wielu mediach sponsoringiem właśnie.

Wg Pawła Inglota szereg podmiotów kontroluje spółkę. Podkreślał, że to nie jest mała firemka, z której można sobie wyciągnąć pieniądze. I jeśli mamy takie zarzuty, to możemy założyć spółce kolejne sprawy sądowe.


Odmowy ujawniania dokumentów mieszkańcom Paweł Inglot tłumaczył tym, że poruszają się w granicach prawa. Mecenas Zatorski tłumaczył, że co prawnie nie jest zabronione, to jest dozwolone i zależy jedynie od dobrej woli. Innym wyjaśnieniem wiceprezesa na brak jawności było to, że to z winy mieszkańców, którzy wytoczyli pozew – bo przez pozew teraz nie można pokazać dokumentów, dopiero w sądzie.
Usłyszeliśmy też, że z punktu widzenia tego systemu (system TBS) spółka nie ma obowiązku ujawniać dokumentów mieszkańcom. Jeśli się prawo zmieni to będziemy mogli oglądać faktury.

Mówiliśmy o wielu odmowach dostępu do informacji publicznej, jakich udzielił TBS i że koszt prawnika, który pisze te odmowy opłacamy przecież w czynszach. Na co usłyszałyśmy, że jeszcze większym kuriozum jest, że teraz poniesiemy w czynszach koszty obsługi prawnej procesu. Czemu prawników spółka nie opłaci z działalności komercyjnej TBSu? Ale ta ostatnia refleksja przyszła nam po rozmowie.

BITWA O AKTA OSOBOWE

Od samego początku rozmowy pani Honorata Matusiak, której funkcji w TBSie nie znamy, trzymała przy sobie dwie teczki z aktami naszych dwóch mieszkań. W pewnym momencie, spontanicznie poprosiłyśmy o przekazanie nam tych teczek do wglądu.

To sprowokowało scenę i zabawną - i symptomatyczną. Pani Honorata natychmiast odmówiła, spięła się i zaczęła dopytywać po co, co chcemy w nich zobaczyć i dlaczego. Wraz z wiceprezesem zaczęli nerwowo przeglądać nasze akta w te i z powrotem, gdy my naciskaliśmy na przekazanie ich do naszych rąk. Mecenas Zatorski wyjaśniał podstawę naszego prawa do wglądu do gromadzonych na nasz temat danych, jednak opór trwał kilka dobrych minut. W końcu, po przejrzeniu teczek, dano nam je do wglądu w całości.

Teczki zawierały rzeczy oczywiste: umowy najmu, partycypacji, korespondencję w sprawie podwyżek i odpowiedź na pisma, maile. Jak zauważyłyśmy jednak nie wszystkie. Jak się okazało teczki są przynajmniej trzech rodzajów: poza tą, którą widziałyśmy, są jeszcze inne: z działu technicznego i z księgowości. To jest zrozumiałe.
Natomiast scena, która rozegrała się przy stole budzi nasze zdumienie i chyba na długo pozostanie w pamięci. Co tak przestraszyło pracowników TBS, że przez kilka minut walczyli o niepokazanie nam teczek? Czemu chcieli je najpierw przejrzeć, zanim je przekazali?

OBNIŻKA GAZU

Ten wątek zaczął się od zgłoszenia braku w teczce osobowej korespondencji w sprawie prośby Małgorzaty Osipczuk o kopię uchwały zarządu w sprawie obniżki zaliczek na CO i CW (spółka napisała długą odmowę). Również w związku ze zgłaszanym przez nas irytującym i nieefektywnym sposobem informowania o tych obniżkach. Wyjaśnienia wiceprezesa warto przytoczyć, naszym zdaniem są sensowniejsze niż wcześniejsza propaganda sukcesu w wykonaniu rzecznika.

Pytałyśmy więc jak długo obowiązywać będzie obecna obniżka i czemu zaliczki są mniejsze niż te, które nawet kilkanaście lat temu płaciliśmy.

Wg Pawła Inglota w grudniu 2021 PGNiG przysłał umowę, w której cena za kWh gazu wzrosła z poprzedniej 8 groszy netto do 21 groszy netto. Ustawodawca pominął w ustawie tarczy zasoby TBS. Zarząd powalczył (zapewne nie jedyny w Polsce - to tak na marginesie nasza uwaga) o nowelę ustawy i ta się dokonała. Tak więc od maja obowiązują w TBS niższe stawki a w miesiącach styczeń – kwiecień płaciliśmy podwyższone. Nadpłaciliśmy więc w pewnym sensie na kolejne miesiące. PGNiG w związku z nowelą ustawy musiało skorygować stawkę z 27 groszy na 21 groszy netto. A TBS obniżył o więcej niż jest różnica między 27, a 21 z powodu naszych wcześniejszych nadpłat.

Wiceprezes zapewnił, że do końca obecnego roku te stawki są zbilansowane, „zamknięte”. Czyli nie powinny się zmienić, o ile nie staną się rzeczy niezależne od spółki, jak np. skoki stawki VAT (0% czy 8%).

Nikt oczywiście nie wie, jakie stawki za gaz będą w przyszłym roku, podobno prognozy ekspertów są tu pesymistyczne (nawet 61 groszy netto za kWh).

WADLIWA KOMUNIKACJA I RZECZNIK PRASOWY

Wyjaśnienia p. Inglota na temat gazu sprowokowały nas do podjęcia tematu komunikowania się spółki z mieszkańcami. Usiłowałyśmy wytłumaczyć, że komunikacja jest przesadzoną propagandą sukcesu, która zwłaszcza w tej sytuacji tylko wzmaga nieufność, a mogłaby być takim zwyczajnym wyklarowaniem, jak przed chwilą w sprawie gazu.

Mówiłyśmy również o tym, że sposób prowadzenia profilu na FB wzmaga konflikt. Mówiłyśmy o braku odpowiedzi na maile, zgłoszenia awarii, nieodbieraniu telefonów przez pracowników w godzinach pracy, itp.

Ostatecznie zapytałyśmy czy funkcja rzecznika prasowego jest konieczna i czy jest pokrywana z naszych czynszów czy z działalności komercyjnej spółki? Bez odpowiedzi. Paweł Inglot notował sobie nasze zarzuty. Wyraziłyśmy przekonanie, że wystarczy, by członek zarządu sformułował sensowne wyjaśnienie i przekazał mieszkańcom czy na stronie www, czy w korespondencji. Usłyszałyśmy, że wiceprezes deklaruje, że przyjrzy się pracy rzecznika, choć z uwagi na pojawiające się tu żarty, nie brzmiało to przekonująco.

SPRAWY TECHNICZNE I REALIZACJA NAPRAW

Mamy dowody na to, że spółka funkcjonuje bardzo źle w omawianym zakresie. Najwidoczniej naprawy budowlane i kwestie techniczne nie są priorytetem dla TBSu Wrocław, a takimi właśnie być powinny i wynika to wprost z ustawy. Na przykładzie mieszkania jednej z nas, które jest regularnie zalewane od 6ciu lat podczas letnich ulew, próbowałyśmy udowodnić wiceprezesowi, jak kiepsko spółka dba o stan techniczny naszych domów i mieszkań. A raczej jak o nie dba o nie! Brak bieżących informacji o statusie naprawy, reakcji na maile, telefony i zgłoszenia to skandal. Przypominamy, że wszelkie tego typu awarie powinny być usuwane niezwłocznie, a nie drogą wieloletniej eliminacji. I to ciekawe, bo właśnie o prawach i obowiązkach wynikających w umowy p. Inglot chciał rozmawiać. Tutaj nie miał wiele do powiedzenia i jedyne, co usłyszałyśmy to – nic mi o tym nie wiadomo i sprawdzę. Ta historia na pewno pojawi się w osobnym artykule wraz ze szczegółami oraz filmikami i zdjęciami.

WYMIENIANIE SPRAWNYCH DRZWI

Według Pawła Inglota obecna w ostatnich tygodniach masowa wymiana drzwi wynikała z przeglądów technicznych i zaprzecza, że wymieniano sprawne drzwi. A jeśli ktoś stawia zarzut, że produkują teraz koszty to zapewne nie wie, jak działają przetargi i że trzeba je rozpisać wcześniej. To kolejny przytyk do mieszkańców nieznających się na życiu, ripostowałyśmy.

Przy okazji zapewniono nas, że wszystkie przetargi są na stronie TBS do wglądu. I tu poświęciliśmy chwilę by przekazać, że to niestety nie jest prawdą, a nie każdy mieszkaniec zaloguje się do platformy zakupowej. Postulowałyśmy więc przejrzystość również w tej sprawie – niech zamówienia, ogłoszenia o przetargach i rozstrzygnięcia będą widoczne na stronie www TBS.

MONITORING WIND

W rozmowie pojawił się wątek kamer zamontowanych w windach, zamiast np. przy wejściach do klatek. Przytoczymy wyjaśnienie, bo nie mamy pewności czy kiedykolwiek takie padło. Według Pawła Inglota windy były często dewastowane, co – z uwagi na specyficzny rynek firm serwisujących windy – tworzyło duże koszty napraw. Uznano, że monitoring będzie tańszy – pozwoli złapać sprawców – a jednocześnie odstraszy sam w sobie chętnych do niszczenia kabin wind.

CZY MIESZKAŃCY MOGĄ DECYDOWAĆ O PRZEZNACZENIU PIENIĘDZY NA INWESTYCJE NA OSIEDLACH

Podnosiłyśmy zakupowe fanaberie (typu stacje obsługi rowerów, gabloty i inne) jako zadziwiającą strategię w czasie kryzysu. Jednocześnie chciałyśmy, by zarząd usłyszał, że my mieszkańcy chcemy współdecydować o takich inwestycjach, o tym, co nam jest, a co nie jest potrzebne.

Mówiłyśmy o możliwych sondażach i zbieraniu rzetelnych i racjonalnych opinii potrzeb mieszkańców. Paweł Inglot wyraził obawy, co do czasochłonności takiego procesu, sensowności sondaży, bo TBS to za duży podmiot, by uzyskać zgodność mieszkańców. Ale nie odpuszczałyśmy, bo doskonale wiemy, że są sprawdzone metodologie badawcze, które pozwalają w prosty sposób takie czynności przeprowadzić i analizować. Padła nawet propozycja pomocy z naszej strony, ale zostało to ironicznie spuentowane.

Pan Inglot zapewniał, że ma marzenie by uruchomić „TBSowy Budżet Obywatelski” czyli wykroić część budżetu na cele, o których mogą decydować mieszkańcy. Pamiętajmy, że tutaj także będzie potrzeba prowadzenia sondażu czy głosowania. Jednakże nie jest to możliwe obecnie ze względu na niestabilną sytuację finansową.

Stacji obsługi rowerowej nie uznał za fanaberię, a mówiłyśmy, że jeśli brakuje TBSowi pieniędzy na konieczne remonty to należy zrezygnować z mniej ważnych rzeczy.

Ale wiceprezes zaprzeczył, że pieniędzy brakuje (!). No, ale jak to? – pytałyśmy - właśnie otrzymaliśmy duże podwyżki? Na co dostałyśmy odpowiedź, że podwyżki te sprawiają, że czynsz w TBS Wrocław jest wciąż mniejszy niż ten, który wg ustawy mógłby być. Jak widać udało się znów członkowi zarządu umknąć z odpowiedzi na pytanie czy finansowo były one zasadne.

To, że czynsz jest mniejszy niż mógłby być – to również powracająca mantra.

NA WOJNIE Z NASZYM PRAWNIKIEM

My mieszkanki nie odczułyśmy ataków personalnych w czasie tej rozmowy, która w zasadzie była spokojna i kulturalna. Natomiast mecenas Zatorski odbierał w swoim kierunku komentarze o tym, że to nie TBS, ani mieszkańcy wytoczyli proces tylko „jego oferta”. Jakbyśmy my mieszkańcy byli dla niego bezwolnymi owcami, które dały się zagonić do zagrody bez cienia refleksji.

Mecenas usłyszał również, że „skasował” pieniądze od nas. Cytujemy to słowo bo bardzo mocno ono wybrzmiało i od razu na nie reagowałyśmy. Spółka przecież „kasuje” nas co miesiąc na całkiem duże pieniądze.

Paweł Inglot mówił, że będzie się zastanawiał czy oferta obsługi prawnej kancelarii Marcina jest uczciwa i sensowna. Bo neguje coś, co działa od 25 lat sensownie po to tylko by zarobić pieniądze. Bo przecież przez 25 lat system działał sprawnie (te „25 lat działania systemu” słuchaliśmy wielokrotnie jak kolejnej mantry) i nagle pojawia się pani Izabela Krawczyk, mecenas Zatorski i mecenas Prigan, parę innych ruchów i mieszkańcy, którzy uważają, że to jest niezgodne z prawem.

Tak, jakbyśmy żyli do tej pory w błogim zadowoleniu z jakości usług w TBS Wrocławi i nagle przyszły mąciwody, wbiły nam do głowy, że to bujda, a my zupełnie bezpodstawnie to kupiliśmy - to nasz ironiczny komentarz.

PODWYŻKA

Odnośnie obecnej podwyżki, p. Inglot powtarzał, że podwyżka o 28-29% to nie jest największa podwyżka w historii TBS Wrocław, w latach 2008-2010 było to 33%.

Mówił, że nigdy w historii TBS Wrocław i innych TBSów spółki do podwyżki nie sporządzały kalkulacji dla mieszkańców i nie wyjaśniały, co się kryje za podwyżką oraz jaki jest jej powód. Wg niego zrobili coś, co w Polsce od 25 lat. I nagle przyszedł ktoś i powiedział nam mieszkańcom, że to nie jest ok, że to jest źle.

Pytałyśmy konkretne o to, że 3,71 zł na metrze podnoszą koszty eksploatacji i remontów i jak to uzasadnią? W odpowiedzi usłyszałyśmy, że w latach 2008-2010 (33% podwyżki) spółka wydała na remonty, konserwację i modernizację 980 tysięcy złotych. A obecny zarząd w latach 2019-2021 na to samo przeznaczył ponad 12 milionów złotych. Skąd taka różnica i na co to poszło? Nie dowiedziałyśmy się.

SPRAWA W SĄDZIE

Niestety, po raz kolejny wiceprezes powtórzył narrację spółki o 85 pozwach (nawet wobec nas!) i że nic nie wie o innych. Na komentarz o portalu sądowym, do którego mają dostęp ich pracownicy i zarząd (co widać) zrobił unik. I ripostował do mecenasa Zatorskiego: pana pozwów spółka nie ma, nic o tym nie wiemy. Zadziwiający jest ten upór członków zarządu w nieuznaniu, że jest więcej pozwów, które widzą w portalu sądowym. Trudno zrozumieć sztywność tego przekazu, rozmowa nie przybliżyła nas do zrozumienia.

Mecenas Zatorski przypominał też, że to ciężar udowodnienia przed sądem zasadności podwyżki będzie spoczywał na spółce. Otrzymał pytanie, na jakiej podstawie tak uważa. Powoływał się więc na ustawę o ochronie praw lokatorów, którą zarząd TBS chciał rękami ministerstwa zmieniać by pozbawiać nas, mieszkańców TBS, należnych nam lokatorskich praw. Paweł Inglot ripostował, że to rozstrzygnie sąd.

JAKI MOŻE BYĆ CZYNSZ

Innym wątkiem rozmowy był błąd myślowy, jaki wg pana Inglota popełniamy, zakładając, że czynsze mogą tylko pokrywać koszty. Pytał się, skąd się bierze ten fake, że TBS nie może zarobić? I mówił, że powinniśmy zapytać BGK, co by się stało, gdyby TBS wykazał zysk 0 zł. Kiedy prostowałyśmy, że nie chodzi nam o zysk całej firmy tylko o sposób projektowania wysokości czynszu – czy ma on pokryć koszty funkcjonowania zasobu czy też może generować dodatkowy profit do spółki – pan Inglot rozpoczynał dywagacje o zysku firmy. Wyraźnie odpływał z precyzyjnie zadanego pytania. Mówił, że np. zysk 10 mln nie jest zyskiem widocznym w kasie, tylko księgowym, bo odsetki od kredytów nie wliczają się w koszta wobec czego nie pomniejszają zysku. Ale w sumie nadal nie jest jasne: czy czynsze jakie płacimy pokrywają wyłącznie koszty mieszkań czy coś jeszcze?

KREDYTY

Odnośnie kosztu odsetek kredytów p. Inglot podzielił się informacją, że w zeszłym roku mieli 1,6 mln zł odsetek, na ten rok już mieli mieć 9 mln zł odsetek, a już na dziś wychodzi 11 milionów zł. Odnośnie kredytów w czynszu usłyszeliśmy, że należy patrzeć na spółkę jako na całość czyli suma przychodów musi pokryć koszty i nie może przekroczyć 4 lub 5% wartości odtworzeniowej mieszkania – stąd spółka nie może prowadzić takiej księgowości, analityki danych, żeby zastanowić się ile kredytu spłacamy w kontekście konkretnego mieszkania „gdyż nam to do niczego nie jest w ogóle potrzebne”(!). A to, co się będzie działo po spłacie kredytu możemy sobie sprawdzić w ustawach.

I to jest ta optyka wyłącznie nakierowana na dobro spółki, a nie na mieszkańca. Im nie jest to potrzebne, ale już nam mieszkańcom taka informacja wiele by wniosła.

FUNDAMENTALNE ZAŁOŻENIE PAWŁA INGLOTA: KREDYT SPŁACA SPÓŁKA, NIE MIESZKAŃCY.

Tu powstała dość ognista wymiana zdań. Paweł Inglot powtarzał wielokrotnie: kredyt zaciągnęła spółka i spółka go spłaca. Precyzowałyśmy: spłacamy go my - mieszkańcy. Owszem formalnie to spółka płaci przelew do banku, ale naszymi pieniędzmi.

To budziło ogromny protest. Usłyszeliśmy, że spółka wybudowała mieszkania, jest ich właścicielem, jest w akcie notarialnym i spłaca kredyty. Ucinałyśmy kolejne odwołania do malowniczego przykładu pani Zuzanny, która w fantazji wynajmie mieszkanie prywatne od pana Inglota.

Akcentowałyśmy, że to my mieszkańcy w 100% pokrywamy koszt mieszkania, jego budowy i dalszej eksploatacji oraz spłaty kredytu. I w związku z tym, czujemy, że możemy czegoś więcej oczekiwać od TBS niż tylko przyjmowania naszych wpłat.

SYSTEM TBS DLA MIESZKAŃCÓW CZY DLA SPÓŁEK?

Ten fragment jest być może najważniejszą częścią z naszej niemal 2-godzinnej rozmowy i na pewno najbardziej emocjonującą wiceprezesa TBS Wrocław. To w sumie dlatego zdecydował się zaprosić nas do siedziby spółki by nam wyjaśnić, że nie możemy myśleć w taki sposób, że jesteśmy tu kimś więcej niż lokator wynajmujący mieszkanie z wolnego rynku.

Usiłowałyśmy wyjaśnić perspektywę naszą, mieszkańców. To, że de facto płacimy 100% wartości mieszkań, najpierw 30% w partycypacji, potem w czynszach dodatkowo spłacając kredyt zaciągnięty przez spółkę.

Pan Inglot uważa, że de facto partycypacja nie powinna być tematem żadnej dyskusji bo jest to „pożyczka udzielona spółce” (mamy gdzieś zapis o pożyczce?), która zostanie nam zwrócona, gdy wyjdziemy z systemu TBS.
A czy zostanie nam zwrócone 70% wartości mieszkania czyli to, co wysupłaliśmy z naszych kieszeni na spłatę TBSowego kredytu?

To wg wiceprezesa nie są nasze pieniądze, bo pieniądze, które trafiają do spółki nie należą już do mieszkańców tylko do spółki. I panu Pawłowi nie mieści się nasza perspektywa w głowie, co kilka razy powtórzył.

Nasze pretensje są więc nieuzasadnione i nie może się pogodzić z narracją, że ktoś, kto wpłacił partycypację i płaci czynsz najmu – spłaca jakiś kredyt. Bo, mówił kpiąco, za chwilę dojdzie do sytuacji, gdy mieszkańcy powiedzą, że on za ich pieniądze pije kawę (hmm, a za czyje panie Pawle?).

Taki sposób widzenia sprawy, że jesteśmy stuprocentowymi płatnikami tych mieszkań nie zgadza się ze światopoglądem pana wiceprezesa, uważa to jedynie za prawdę pewnej grupy ludzi. Nie zgadza się również z taką optyką, że nasze – mieszkańców - pieniądze pozwalają spółce zarabiać kolejne pieniądze (z działalności komercyjnej). Uważa, że tej rzeczywistości nie stworzyły pieniądze partycypantów i najemców.

Dla wiceprezesa TBS to, że powstała i istnieje spółka TBS Wrocław nie jest zasługą żadnego partycypanta (!) i żadnego najemcy w tym mieście. Jest to dobrowolny wysiłek i decyzja gminy Wrocław, byłego prezydenta miasta, który nie będąc obligowany przepisami stworzył spółkę TBS. O ile gminy mają obowiązek mieć mieszkania komunalne i socjalne, o tyle nie muszą mieć TBS (to prawda).

Wyraziłyśmy wdzięczność byłemu prezydentowi Wrocławia za tę decyzję i jednocześnie powiedziałyśmy, że bez pieniędzy partycypantów nie powstałoby nic.

Niestety nie doczekałyśmy się uznania dla partycypantów, zupełnie giną oni z oczu TBSów. Pan Inglot określił tę narrację jako „bardzo sexi” dla dziennikarzy, ale zaznacza, że przy tej narracji pomija się to, że „umówiliśmy się na najem” ze spółką, na dobrowolnie przyjętych zasadach. Uważa, że osoby takie jak Izabela Krawczyk podsycają w naszych głowach te narracje, bo przecież nikt nie lubi płacić podwyżek. No tak, znowu te bezwolne stado niemyślących baranów, którym ktoś zaszczepił narracje… Usłyszałyśmy więc, że dlaczego dyskutujemy z czymś, co podpisałyśmy?

Przekazałyśmy panu wiceprezesowi, żeby miał świadomość, że w Polsce od lat działa i rozwija się ruch aktywistyczny, lokatorski i budzą się mieszkańcy TBSów. I będą kwestionować wadliwe i krzywdzące dla nas zapisy prawne. I żeby TBS Wrocław poddał to refleksji, ponieważ czasy biernych mieszkańców już się skończyły.

Ten wątek rozmowy trwał dłuższy czas. Warto nad nim pochylić się z refleksją.

Spółki TBS są największym beneficjentem systemu TBS. Mogą wiele i zarabiają krocie, robią milionowe zyski (nie tylko te księgowe) i przeznaczają je na cele niezwiązane z mieszkańcami TBS. Kolejne nowelizacje ustaw w systemie TBS coraz bardziej przechylają system w stronę korzyści spółek TBS i coraz bardziej gubią mieszkańca. System wypaczył się. System wymaga zmiany. Rozmowa z przedstawicielem TBS Wrocław też to dobitnie pokazuje. Jak również to, że główni beneficjenci tego systemu (spółki) będą się bardzo bronić przed tą zmianą.

I będą się bardzo starać byśmy my – mieszkańcy, nie myśleli o systemie TBS w taki sposób, że jesteśmy jego sednem. I że to o nas powinni myśleć projektujący przepisy i zarządzający spółkami. Członkowie zarządów TBS mają wielkie obawy przed takim sposobem myślenia: „to my (tyczy to większości mieszkańców TBS) opłaciliśmy budowę, opłacamy kredyt i eksploatację naszych mieszkań w 100%. Nikt inny, tylko my!”

Więc drodzy mieszkańcy, wniosek mamy taki ze spotkania: spółka TBS Wrocław ani na jotę nie chce zmienić swojej postawy ani co do podwyżek, ani co do sposobu widzenia nas mieszkańców. Nie chce uznać naszej podmiotowości. I nie zrobi tego, bo w obecnych zapisach prawnych nie za bardzo musi albo przynajmniej nie za bardzo jej coś grozi za niestosowanie tej optyki. Być może sąd przykróci ich w sprawie podwyżki.

I TBSy bardzo nie chcą byśmy myśleli o tym, że możemy mieć jako mieszkańcy jakieś prawa. Bo nasze większe prawa w tym systemie to koniec niezmąconego Eldorado spółek, które weszły do systemu TBS.

Kup kawę dla ObywatelTBS

Lubisz naszą działaność? Cenisz bieżące informacje na social mediach i stronie #ObywatelTBS?
Chciałbyśmy napić się kawki z każdym z Was razem i osobno. Porozmawiać o problemach i rozwiać wątpliwości. Wiemy jednak, że to niemożliwe.
Jeśli jednak lubicie to, co robimy to zawsze możecie zostawić nam kawkę tutaj ☕

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

 

kontakt@obywateltbs.pl
Obywatel TBS to platforma od mieszkańców dla mieszkańców Towarzystwa Budownictwa Społecznego we Wrocławiu. U nas dowiesz się wszystkiego, co mieszkaniec wiedzieć powinien.
KRS   0001088706
NIP   8943230752
REGON   527952445