Przyglądamy się uważnie, co nam mogą zmontować w prawie. To ważne!, by ANALIZOWAĆ. W grudniu powstała opinia Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu dot. projektu zmian w ustawie (druk 1890). Chodzi o projekt poselski, posłów PIS, dot. zmiany art. 28 ustawy o TBS.
To dla nas ważny dokument, bo pokazuje, jak „góra” widzi nasze problemy. Czy ta analiza jest dla nas użyteczna??
I tak, i nie.
Eksperci dostrzegli część ryzyk tego projektu, które i my też zauważyłyśmy, ale wciąż ślizgają się po powierzchni, zupełnie ignorując to, co dla nas – mieszkańców – jest fundamentalne. Co jako Fundacja zgłosiłyśmy w konsultacjach?? ( i wielu z Was również)
Nasza ocena tego projektu była surowa. Dlaczego??? Bo choć projekt zauważa brak transparentności, to proponuje „lekarstwo”, które nie leczy przyczyny choroby.
To dla nas ważny dokument, bo pokazuje, jak „góra” widzi nasze problemy. Czy ta analiza jest dla nas użyteczna??
I tak, i nie.
Eksperci dostrzegli część ryzyk tego projektu, które i my też zauważyłyśmy, ale wciąż ślizgają się po powierzchni, zupełnie ignorując to, co dla nas – mieszkańców – jest fundamentalne. Co jako Fundacja zgłosiłyśmy w konsultacjach?? ( i wielu z Was również)
Nasza ocena tego projektu była surowa. Dlaczego??? Bo choć projekt zauważa brak transparentności, to proponuje „lekarstwo”, które nie leczy przyczyny choroby.
W naszych uwagach dobitnie podkreśliłyśmy przede wszystkim to, że projekt jest bardzo wąski, punktowy i nie daje szansy na zmianę na lepsze.
Projekt poselski pomija najważniejsze postulaty mieszkańców:
1. Projekt nie zmusza do obniżki czynszu po spłacie kredytu! To jest klucz do „kosztowego” charakteru czynszu. Skoro kredyt został spłacony, czynsz MUSI spaść. Projekt milczy na ten temat. I nie zmienia w art. 28 zapisów w taki sposób by zagwarantować nam spadek czynszu po kredycie!
2. Projekt nie zajmuje się prawami partycypantów i drogą do własności.
3. Projekt nie dotknął kwestii KONTROLI. Czyli byłoby nadal bez udziału mieszkańców w procesie ustalania czynszu i nadzoru nad działaniami spółek.
Eksperci sejmowi słusznie zauważyli to, przed czym ostrzegałyśmy: proponowane limity kosztów funkcjonowania to pułapka - jest to mechanizm wiodący do PODWYŻEK de facto
Spółki, aby „zwiększyć sobie limit” na pensje i biura, będą miały ustawowy powód, by PODNOSIĆ czynsze. Tu się absolutnie eksperci z nami zgodzili. Aż dziw, że nie zauważył tego autor projektu. Eksperci punktują też nieostre zapisy, np. o „rzetelnych wyliczeniach”. Podobnie jak my, uważamy to za jedynie dobre hasło, które nie zadziała w praktyce bo będzie nie do zweryfikowania.
Z czym się nie zgadzamy z ekspertami?? Z przebijającą mocno z tej opinii TROSKĄ O SPÓŁKI TBS/SIM. Dużo bardziej o spółki niż o mieszkańców.
Na przykład, eksperci martwią się, że wpisywanie informacji na stronę www obciąży spółki a nie martwią się tym, że mieszkańcy będą jedynie biernymi odbiorcami treści zredagowanych przez TBS, których nie będą mogli zweryfikować. Mieszkańcy powinni mieć opcje nadzorcze podobne do tych, jakie mają mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowych. Tego jednak eksperci nie zauważają.
W analizie sejmowej pojawia się też straszak RODO. Eksperci boją się o prywatność pracowników TBSów, bo projekt zakładał publikację kosztów, np. pensji na danych stanowiskach. Nadmierna to troska, bo:
- Spółdzielnie Mieszkaniowe ---> członkowie SM mają prawo wglądu we wszelkie umowy spółdzielni zawierane z osobami trzecimi itd. (art. 8¹ ustawy o SM). Prawo do kontroli wspólnych pieniędzy jest ważniejsze niż prywatność pensji „pani Krysi” z administracji.
- Rejestr Umów: Skoro administracja publiczna będzie musiała publikować rejestry umów i niebawem wejdzie Centralny Rejestr Umów, to dlaczego TBS – który obraca NASZYMI pieniędzmi – miałby być „wyspą tajemnic”?
Czego politycy i eksperci WCIĄŻ NIE WIDZĄ??
Analiza sejmowa jest techniczna i oderwana od realiów życia w TBS. Jako założycielki Fundacji i mieszkanki widzimy to dobitnie:
- System nadzoru jest fikcją. Gminy często chronią swoje spółki zamiast nas a prywatne TBSy to szczególne miejsca bez nadzoru państwa, gmin i mieszkańców.
- Nie istnieje weryfikacja faktycznych kosztów utrzymania.
- Mieszkaniec TBS to de facto współinwestor, a nie petent. Wpłaciliśmy partycypację, spłacamy kredyt budowlany – mamy prawo do pełnej kontroli każdej złotówki.
Analiza ekspertów potwierdza, że projekt jest słaby. Martwi, że nie dowidzą człowieka w systemie TBS/SIM. A nas martwi jeszcze jedna rzecz!! Aż 193 ankiety z 300, które wpłynęły ---> poparły projekt ustawy. I to jest coś, co jest naszą – mieszkańców – piętą Achillesową. Poleganie na politykach, którzy obiecują a przedstawiają no... jednak mocno niedoskonały!! projekt prawa.
Nie możemy sobie na to pozwolić!!! Musimy CZYTAĆ i ANALIZOWAĆ!!! Nie na emocjach, nie na zaufaniu. Analiza krytyczna.
Wyciągajmy wnioski z doświadczeń. Odłóżmy sympatie polityczne na bok.
Jak jest słabe – mówmy – SŁABE!
Jak jest OK. – mówmy OK!
Jak brakuje czegoś – mówmy – BRAK WAŻNEGO!
Nie dajmy się zwodzić WYDMUSZKAMI.
PIS będąc w opozycji mógł się bardziej postarać. Zresztą projektodawcy obiecali nam chociażby ustawę o wykupie - pamiętamy!!! Tymczasem ten projekt jest ogromnie minimalistyczny i nawet w zakresie minimum niedopracowany. Po co w ogóle wypuszczać takie przepisy??? Nie zmienią nam sytuacji ani o jotę na lepszą a mogą jeszcze pogorszyć - wystarczy chwila analizy krytycznej. Wydmuszka taka.
Czytajmy i wymagajmy. Mamy prawo wymagać duuuużo więcej i lepiej napisanego prawa!!!
Projekt poselski pomija najważniejsze postulaty mieszkańców:
1. Projekt nie zmusza do obniżki czynszu po spłacie kredytu! To jest klucz do „kosztowego” charakteru czynszu. Skoro kredyt został spłacony, czynsz MUSI spaść. Projekt milczy na ten temat. I nie zmienia w art. 28 zapisów w taki sposób by zagwarantować nam spadek czynszu po kredycie!
2. Projekt nie zajmuje się prawami partycypantów i drogą do własności.
3. Projekt nie dotknął kwestii KONTROLI. Czyli byłoby nadal bez udziału mieszkańców w procesie ustalania czynszu i nadzoru nad działaniami spółek.
Eksperci sejmowi słusznie zauważyli to, przed czym ostrzegałyśmy: proponowane limity kosztów funkcjonowania to pułapka - jest to mechanizm wiodący do PODWYŻEK de facto
Z czym się nie zgadzamy z ekspertami?? Z przebijającą mocno z tej opinii TROSKĄ O SPÓŁKI TBS/SIM. Dużo bardziej o spółki niż o mieszkańców.
Na przykład, eksperci martwią się, że wpisywanie informacji na stronę www obciąży spółki a nie martwią się tym, że mieszkańcy będą jedynie biernymi odbiorcami treści zredagowanych przez TBS, których nie będą mogli zweryfikować. Mieszkańcy powinni mieć opcje nadzorcze podobne do tych, jakie mają mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowych. Tego jednak eksperci nie zauważają.
W analizie sejmowej pojawia się też straszak RODO. Eksperci boją się o prywatność pracowników TBSów, bo projekt zakładał publikację kosztów, np. pensji na danych stanowiskach. Nadmierna to troska, bo:
- Spółdzielnie Mieszkaniowe ---> członkowie SM mają prawo wglądu we wszelkie umowy spółdzielni zawierane z osobami trzecimi itd. (art. 8¹ ustawy o SM). Prawo do kontroli wspólnych pieniędzy jest ważniejsze niż prywatność pensji „pani Krysi” z administracji.
- Rejestr Umów: Skoro administracja publiczna będzie musiała publikować rejestry umów i niebawem wejdzie Centralny Rejestr Umów, to dlaczego TBS – który obraca NASZYMI pieniędzmi – miałby być „wyspą tajemnic”?
Czego politycy i eksperci WCIĄŻ NIE WIDZĄ??
Analiza sejmowa jest techniczna i oderwana od realiów życia w TBS. Jako założycielki Fundacji i mieszkanki widzimy to dobitnie:
- System nadzoru jest fikcją. Gminy często chronią swoje spółki zamiast nas a prywatne TBSy to szczególne miejsca bez nadzoru państwa, gmin i mieszkańców.
- Nie istnieje weryfikacja faktycznych kosztów utrzymania.
- Mieszkaniec TBS to de facto współinwestor, a nie petent. Wpłaciliśmy partycypację, spłacamy kredyt budowlany – mamy prawo do pełnej kontroli każdej złotówki.
Analiza ekspertów potwierdza, że projekt jest słaby. Martwi, że nie dowidzą człowieka w systemie TBS/SIM. A nas martwi jeszcze jedna rzecz!! Aż 193 ankiety z 300, które wpłynęły ---> poparły projekt ustawy. I to jest coś, co jest naszą – mieszkańców – piętą Achillesową. Poleganie na politykach, którzy obiecują a przedstawiają no... jednak mocno niedoskonały!! projekt prawa.
Nie możemy sobie na to pozwolić!!! Musimy CZYTAĆ i ANALIZOWAĆ!!! Nie na emocjach, nie na zaufaniu. Analiza krytyczna.
Wyciągajmy wnioski z doświadczeń. Odłóżmy sympatie polityczne na bok.
Jak jest słabe – mówmy – SŁABE!
Jak jest OK. – mówmy OK!
Jak brakuje czegoś – mówmy – BRAK WAŻNEGO!
Nie dajmy się zwodzić WYDMUSZKAMI.
PIS będąc w opozycji mógł się bardziej postarać. Zresztą projektodawcy obiecali nam chociażby ustawę o wykupie - pamiętamy!!! Tymczasem ten projekt jest ogromnie minimalistyczny i nawet w zakresie minimum niedopracowany. Po co w ogóle wypuszczać takie przepisy??? Nie zmienią nam sytuacji ani o jotę na lepszą a mogą jeszcze pogorszyć - wystarczy chwila analizy krytycznej. Wydmuszka taka.
Czytajmy i wymagajmy. Mamy prawo wymagać duuuużo więcej i lepiej napisanego prawa!!!
